Dziś 17 grudnia 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 1


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Listopad

I NIEDZIELA ADWENTU 2010

" Czuwajcie więc,
bo nie wiecie,
w którym dniu Pan wasz przyjdzie." (Mt 24,42)

Wstępujmy w Nadzieję, wstępujmy w Adwent

ADWENT – czas oczekiwania, czas Nadziei. To zaproszenie do ponownego przeżycia oczekiwania na przyjście Chrystusa, na przyjście nie tylko w Boże Narodzenie, ale także na to ostateczne, w chwale, na końcu dziejów. Czekać na kogoś, na coś, to czuwać, tęsknić, myśleć, pragnąć tego, co jest celem naszego oczekiwania, i przygotować się do spotkania z oczekiwanym.

Adwent to najlepszy czas na dobre postanowienia i na szczególną pracę nad sobą. W tym kontekście ważne są słowa proroka Izajasza, który tłumaczy nam, kim będzie powtórnie przychodzący Jezus: „On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny.” (Iz, 2,4). To dobry prognostyk dla nas, zmęczonych wszechobecną złością, powodzią złych słów i złych sytuacji.
A św. Paweł wskazuje nam, co i jak mamy robić, by obronić się przed złem, oportunizmem. „Przyobleczcie się w zbroję światła” to znaczy „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz13,14). Niech On będzie naszą Drogą, Prawdą i Życiem. Niech On stanie się miarą naszego życia i postępowania. Adwent to czas, który ma nam przybliżyć Królestwo Boże, ma pozwolić nam na to, byśmy już tutaj poprzez sakramenty i Eucharystię zakosztowali cząstki nieba. Dlaczego to tak ważne? My, chrześcijanie, musimy być przygotowani na to przyjście, byśmy mogli przyjąć Chrystusa nie tylko jako Dzieciątko w Żłobie, lecz również jako Tego, który nas poprowadzi do innego, lepszego, wspaniałego życia w Jego Królestwie. Zaś teraz wskazuje nam jak żyć i postępować do dnia przyjścia: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości.” (Rz 13,13).
Zapytacie w jakim celu, po co i kiedy to ma nastąpić? Odpowiem słowami naszego Pana, Jezusa Chrystusa: „Bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” (Mt 24,44)

Matko Boża, Maryjo, wspomóż nas, abyśmy wypełniając nasze dobre, adwentowe postanowienia, dostrzegali Bożą obecność w każdym teraz, w każdej chwili obecnej.

NIEDZIELA UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA
KRÓLA WSZECHŚWIATA 2010

" Jezu, wspomnij na mnie,
gdy przyjdziesz do swego królestwa." (Łk 23,42)

Jaka nasza przyszłość?

Chrystus króluje w umysłach ludzkich nie z powodu głębi umysłu i rozległości Swej wiedzy, lecz dlatego, iż On Sam jest Prawdą, a ludzie od Niego powinni Prawdę czerpać i posłusznie ją przyjmować. Jednym z pierwszych, który tego doświadczył, zrozumiał i wypowiedział był Dobry Łotr, zawieszony na krzyżu razem z Jezusem Chrystusem. Czy my to rozumiemy?

Już w Starym Testamencie Bóg, objawiając ludowi wybranemu swoje prawdy poprzez proroków, uświadamiał mu, iż może liczyć na Jego opiekę pod warunkiem zawarcia z Nim przymierza, przyjęcia Jego miłości i praw. My z kolei mamy teksty i proroctwa, uświęcone, zapowiadające tę przyszłość, której mimo wszystko się boimy. Czasami przesadzamy, widząc naszą przyszłość w sposób bardziej ludzki, obawiając się kar, gróźb, nieprzyjemnych doznań. Zapominamy jednak, że Bóg to samo Dobro i Miłość, że to ktoś, kto nas kocha, pragnie naszego dobra i lepszej przyszłości.
Święty Paweł w liście do Kolosan wyraźnie nam mówi, kim jest Bóg, potwierdzając Jego miłość do nas słowami: „Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów.” Kol 1,12-14). W dalszej części określa status i pozycję Jezusa Chrystusa oraz powód, dla którego wcielił się, poniósł śmierć na krzyżu, by później Zmartwychwstać i wyzwolić nas wszystkich od grzechu, od wiecznego potępienia: „On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.” (Kol 1,17-18).
Ewangelia to przypomnienie ostatnich chwil Jezusa Chrystusa na Drzewie Śmierci, a jednocześnie odpowiedź na problemy i pytania, którymi przez całe nasze życie jesteśmy karmieni bądź sami się karmimy. Drwiny Wysokiej Rady oraz żołnierzy, miały ośmieszyć działalność i życie Chrystusa, jednak utrwaliły na przestrzeni wieków prawdę, którą my żyjemy, że faktycznie Jezus Chrystus jest Królem, nie tylko – jak na krzyżu napisano – żydowskim, ale również naszym i wszystkich chrześcijan, wszystkich wierzących. Zaś słowa Jezusa skierowane do Dobrego Łotra rozwiewają wszelkie wątpliwości dotyczące tego, co, jak i kiedy będzie. My możemy te słowa odnieść również do siebie – uwierz, a będziesz ze Mną.

Jezu Chryste, pozwól nam tak zrozumieć każde Twoje słowo, każdą przypowieść, każdą Twoją naukę, by to nas stale przybliżało do Ciebie i pomagało z ufnością oczekiwać Twego powtórnego przyjścia na ziemię. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA 2010

" I z powodu mojego imienia
będziecie w nienawiści u wszystkich." (Łk 21,17)

Jaka nasza przyszłość?

Różnie sobie wyobrażamy naszą przyszłość, nie tylko tę doczesną, ale również, a wręcz przede wszystkim, tę po naszym odejściu, zejściu czy, jak kto woli, śmierci ziemskiej. Czy będzie to życie po życiu, w pełni radości i chwały, czy w smutku lub nawet rozpaczy.

Jak to widzą autorzy Ksiąg Pisma Świętego? Jak to nam zapowiada Jezus Chrystus? Czy ostatnio modny temat Apokalipsy, czasów końca naszego świata, wyglądać będzie tak, jak to zapowiadają prorocy, fałszywi prorocy? Jak my sami to odbieramy?
Dużo pytań, dużo wizji, tekstów, przepowiedni. Ale przecież my, chrześcijanie, mamy się kogo pytać. Mamy teksty i proroctwa, uświęcone, zapowiadające tę przyszłość, której mimo wszystko się boimy. W ten właśnie temat wprowadzają nas dzisiejsze czytania, które wieszczą, co nas czeka, jak mamy postępować, czego się wystrzegać, jak przygotować się do tych sytuacji.
Malachiasz, który otwiera swoim wprawdzie krótkim, lecz dosadnym tekstem te rozważania, ostrzega nas przed pychą i krzywdzeniem innych. Jedyną ochroną dla nas, wyznawców, jest miłość do Boga i oddawanie czci Jego Imieniu.
Święty Paweł, napominając Tesaloniczan, a tym samym i nas, zachęca, by pracować, dawać pracę, a za niedopuszczalne uznaje wymigiwanie się od pracy i chełpienie się cudzym dorobkiem i uczynkami: „Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.” (2 Tes 3,12).
Ewangelia to odpowiedź na problemy i pytania, którymi przez całe nasze życie jesteśmy karmieni bądź sami się karmimy. Słowa Jezusa rozwiewają wszystkie wątpliwości dotyczące tego, co, jak i kiedy będzie. Ale jednocześnie tłumaczą, jak mamy postępować, czego się wystrzegać. Zatem nie zapominajmy o poniższym poleceniu i związanej z nim obietnicy: „Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.” (Łk 21,14-15)

Jezu Chryste, pozwól nam tak zrozumieć każde Twoje słowo, każdą przypowieść, każdą Twoją naukę, by to nas stale przybliżało do Ciebie i pomagało z ufnością oczekiwać Twego powtórnego przyjścia na ziemię. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA 2010

" Bóg nie jest [Bogiem] umarłych,
lecz żywych;
wszyscy bowiem dla Niego żyją." (Łk 20,38)

Odwaga, wiara i Bóg

Gdyby się zastanowić nad powyższymi słowami, mogłyby powstać pytania, w jakim zestawie, w jakich okolicznościach, w jakich sytuacjach można by ich razem użyć. Można by się również pokusić o interpretacje każdego z możliwych zestawów. Każde z tych słów oddzielnie ma określone znaczenie: bohaterstwo, charyzmat, cel naszej ziemskiej wędrówki.
Właśnie te trzy słowa przewijają się w tle dzisiejszych czytań, w których znajdujemy po części odpowiedzi na nasze pytania, na nasze wątpliwości, na problemy, z którymi się spotykamy.
Już w pierwszym czytaniu pojawiają się słowa, które są nam bliskie, które mówią o największych wartościach, o których wprawdzie myślimy, ale których nierzadko również się boimy. Opowieść o siedmiu synach (ta liczba jest nad wyraz symboliczna) skazanych na katusze, a w rezultacie na śmierć, to nic innego, jak przykład niezachwianej wiary w Boga. Tych odważnych ludzi w obliczu śmierci stać na słowa pełne wiary: «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego». (Mch 7,9). Odwaga i poświęcenie dla Boga i wiary to zasługa w pełni doceniona przez Boga, ale również przez autorów Księgi Machabejskiej, skoro ten przykład znalazł się na kartach Pisma Świętego.
Czasy, w których żyjemy, są inne, i inne są zadania postawione przed nami. Święty Paweł w Liście do Tesaloniczan wyraźnie mówi „bracia, módlcie się za nas, aby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiło, podobnie jak jest pośród was, abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, albowiem nie wszyscy mają wiarę.” (2 Tes 3,1-2). A zatem głównym naszym zadaniem jest głoszenie Boga, Chrystusa Ukrzyżowanego, i to nie tylko wewnątrz Kościoła, ale także, a w zasadzie przede wszystkim, wśród tych, którym Chrystus nie jest znany bądź którzy o Nim zapomnieli.
I wreszcie słowa Ewangelii pozornie mówiące o naszym życiu, o opiece nad rodziną, o obowiązkach wobec osamotnionych bliskich, a w gruncie rzeczy o naszej przyszłości, tej wiecznej, tej, do której dążymy. Jezus, opowiadając saduceuszom przypowieść, zawarł w swojej odpowiedzi ważną treść: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.” (Łk 20,34-36). Czyż to nie wyraźna odpowiedź dla tych wszystkich, którzy zastanawiają się nad słusznością celibatu? Przecież Ci, którzy się zdecydowali na święcenia kapłańskie, żyją już jakby w przedsionku nieba, poświęcając się dla Boga, żyjąc tak, jakby już dzisiaj byli świadkami Zmartwychwstania.

Matko Boża Różańcowa, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o dar zrozumienia miłości Boga do nas, o umiejętność wzrastania w Miłości, a przede wszystkim o dar powołania i życia w Chrystusie. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

" Cieszcie się i radujcie,
albowiem wasza nagroda
wielka jest w niebie." (Mt 5, 12a)

Jaka nasza przyszłość?

Zazwyczaj zbliżający się listopad wzbudza w nas poczucie smutku, melancholii, prowokuje do zastanowienia się nad życiem, śmiercią i przyszłością. Przyszłością tą ostateczną, która nikogo nie ominie. Ale czy da się inaczej patrzeć na ten okres, widząc oświetlone groby naszych bliskich, znajomych? Czy nasze postrzeganie śmierci przypadkiem nie jest jednostronne i zbyt przyziemne? Nie twierdzę, że mamy się cieszyć, boć to ogrom smutku, ale zastanówmy się, czy to ostateczność?

Wizje świętego Jana opisane w Apokalipsie, jak i Jego słowa w liście powinny nam pomóc w tych rozmyślaniach. To nie fantazja, lecz słowa, które święty Jan pisał pod natchnieniem Ducha Świętego, a to oznacza, że Bóg, przemawiając słowami Jana, chciał wlać otuchę w nasze umęczone ziemskim życiem serce.
To pociecha dla nas, a zarazem wizja świetlanej przyszłości, gdyż jeśli nie sprzeniewierzymy się Bogu, to słowa „Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.” (Ap 7, 9) mogą dotyczyć również naszej przyszłości, tej wiecznej.
Niektórzy z Was powiedzą, że to przyszłość daleka i odległa, a tu na ziemi trzeba walczyć o przeżycie, o kasę, o dobra doczesne. Ale w takim dniu warto choć przez chwilę zastanowić się nad przemijającym życiem, nad kruchością naszego ziemskiego życia. Przecież nie znamy dnia powołania do wieczności. A mamy zapowiedzi tego, czego możemy oczekiwać: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.” (1J 3, 2)
Aby nas przygotować do tej ostatecznej podróży, do przejścia na drugą stronę, sam Bóg poprzez Swojego Syna daje nam drogowskazy, byśmy na naszej drodze nie pobłądzili i nie zawrócili. Jakie to drogowskazy? W ewangelicznym Kazaniu na Górze słyszymy Błogosławieństwa, które nam pokazują drogę i uczą jak żyć, czego przestrzegać.

Matko Boża przez Twoje wstawiennictwo prosimy o łaskę zrozumienia nauk Twojego Syna, abyśmy nie zagubili właściwej drogi i poszli za Nim. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

"ona zaś ze swego niedostatku
wrzuciła wszystko, co miała,
całe swe utrzymanie" (Mk12,44)

Godność ludzka?

Jak żyć w dobie postępu technicznego, w dobie postępu cywilizacyjnego, a jednocześnie być blisko Boga, blisko bliźnich, blisko samego siebie? Jak znaleźć siebie samego, gdy nie potrafimy znaleźć swoich bliskich, znajomych? Owszem, znamy ich adresy, wiemy gdzie mieszkają, ale czy potrafimy do nich dotrzeć mentalnie, ze zrozumieniem, ofiarując im pomoc, wsparcie – nie tylko finansowe, ale głównie duchowe – i swoją bliskość?

Żyjemy wśród ludzi, pracujemy z ludźmi, współistniejemy z nimi, ale czy rozumiemy ich potrzeby, ich problemy? Czy jesteśmy w stanie ofiarować im siebie, a przez to ofiarować im coś więcej niż przyjaźń, ofiarować miłość bezinteresowną, nie wymagającą rewanżu?
Podobno im ktoś ma mniej, tym więcej daje. Widać to na przykładzie czytań z dzisiejszej Niedzieli, po której pozostaną jeszcze tylko trzy niedziele poprzedzające najwspanialszy okres oczekiwania – Adwent. Kolejne czytania przygotowują nas duchowo i mentalnie do wejścia w stan, którym będziemy żyć za niecały miesiąc. Dawanie innym tego, czego nam samym nie zbywa, kojarzyć się może czasami z przeżywanym na początku października Tygodniem Miłosierdzia, ale – jak wtedy napisałem i teraz powtórzę – miłosiernymi powinniśmy być zawsze, a nie tylko w wyznaczonym okresie. Podobnie jest z darem (bo według mnie jest to dar) dawania innym.
Celowo nie sprecyzowałem, co powinniśmy dawać, bo przecież to od nas zależy, czy damy drugiemu możliwość przeżycia poprzez jedzenie, czy też damy miłość i nadzieję, którymi karmi się dusza i umysł. W Księdze Królewskiej wdowa dzieli się z Eliaszem jedzeniem, a Pan ich wspomaga zawsze pełnym dzbanem mąki na podpłomyki (dzisiejsze małe chlebki), zaś w Ewangelii inna wdowa daje w świątyni, w której nieprzypadkowo jest Chrystus, ostatnie swoje grosze – przysłowiowy „wdowi grosz”.
Wrócę jednak do sprawy dawania i przygotowania. Mamy dzisiaj możliwość refleksji nad naszym postępowaniem, nad naszą drogą, nad naszą miłością do innych. Wszak jako Kościół, którego wszyscy jesteśmy członkami, mamy za zadanie dbać o Kościół, czyli również dbać o nas samych. W jaki sposób? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Dzisiejsze Słowo Boże, adresowane przez Boga w Trójcy Jedynego właśnie do nas, ułatwia znalezienie odpowiedzi. Pomyślmy, co dla nas możemy jeszcze zrobić?

Matko Boża, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o pomoc Ducha Świętego w zrozumieniu nauk płynących ze Słowa Bożego, adresowanego dla nas. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

" Niebo i ziemia przeminą,
ale słowa moje nie przeminą." (Mk13, 31)

Jak to będzie?

Zastanawiamy się niejednokrotnie, jak to będzie po naszym zejściu z ziemskiego padołu, po zakończeniu tej ziemskiej pielgrzymki. Jedni z nas widzą świetlaną przyszłość, inni wręcz twierdzą, że po śmierci nic nie ma, że to koniec naszego istnienia. Jak jest rzeczywiście, nikt z nas nie jest w stanie stwierdzić, ponieważ nikt z nas ani z naszych przodków do tej pory nie wrócił z tamtej strony.

Nikt z ludzi, poza jednym jedynym Człowiekiem, który jako Bóg zstąpił na ziemski padół, żył pośród nas, po śmierci ukazywał się swoim uczniom, by udowodnić, iż rzeczywiście istnieje dla nas przyszłość po krótkim okresie wędrówki po ziemi. W pisanym pod natchnieniem Ducha Świętego Piśmie Świętym możemy znaleźć wypowiedzi proroków wprowadzające nas w szczególny klimat naszej przyszłości. Prorok Daniel ogłasza, że „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie.” (Dn 12, 2). A zatem podaje nam informację: jakie nasze życie, takie zmartwychwstanie, jaka nasza wiara, taka nasza przyszłość.
Chrystus po swojej śmierci ukazywał się uczniom, ale to wydarzenie zarezerwowane było dla Boga, który – aby nas uwolnić od grzechu – przybrał ciało człowieka i za nasze grzechy umarł, by potem w chwale Zmartwychwstać i potwierdzić zwycięstwo nad śmiercią. „Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. … Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.” (Hbr 10, 14,18).
Równocześnie On sam przekazuje nam jakże ważną wiadomość: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.” (Mk 13, 31-32). Dając nam nadzieję na życie wieczne, jednocześnie przestrzega nas, byśmy byli czujni i realizowali to, co nam Bóg przykazał.
Żyjąc w zgodzie i miłości winniśmy myśleć o naszym obecnym życiu jako o etapie przejściowym, po którym czeka nas nagroda. Będąc wierni Bogu, oczekiwać możemy miłości i spełnienia obietnic danych nam na początku naszego życia. Wyznając wiarę w życie wieczne, uwierzmy w to, co mówimy, w to, co zostało nam objawione. Nie doszukujmy się podtekstów, lecz wsłuchujmy się w teksty Pisma Świętego, które są przeznaczone dla nas, byśmy uwierzyli w Miłość.

Matko Boża, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o pomoc Ducha Świętego w zrozumieniu nauk płynących ze Słowa Bożego i o to, byśmy wyznając wiarę wierzyli w każde słowo, które wypowiadamy. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA

" Ja się na to narodziłem
i na to przyszedłem na świat,
aby dać świadectwo prawdzie." (J 18,37)

Kim dla nas jest?

Już od dawna powszechnie nazywano Chrystusa Królem, w przenośnym tego słowa znaczeniu, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które wyprzedza wszystkie stworzenia i przewyższa je. Chrystus króluje w umysłach ludzkich nie z powodu głębi umysłu i rozległości Swej wiedzy, lecz dlatego, iż On Sam jest Prawdą, a ludzie od Niego powinni Prawdę czerpać i posłusznie ją przyjmować.

Potwierdza to w dzisiejszych czytaniach i Ewangelii Słowo Boże. W każdym z trzech tekstów słyszymy podobne sformułowania. „Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.” (Dn 7, 14). Prorok Daniel takimi to właśnie słowami określa Tego, który ma nadejść, by nas zbawić i odkupić, który nie prosił i nie walczył, nie zabiegał o to, by być Władcą. To Bóg Ojciec zdecydował, iż taka będzie rola i zadanie Jezusa Chrystusa.
Dalej w swych słowach uwielbienia idzie Święty Jan, nazywając Chrystusa w Apokalipsie Świadkiem Wiernym, Pierworodnym umarłych i Władcą królów ziemi. Jego prymat Patriarchy–Króla rozciąga się nie tylko na nasz świat, ale na świat umarłych, żywych, i tych, którzy dopiero nadejdą, tu na ziemi i w całym wszechświecie.
Zaś sam Jezus Chrystus w Ewangelii Janowej potwierdza swoją godność, odpowiadając Piłatowi: "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu." (J 18, 37).
Czyż trzeba nam więcej zastanawiać się nad słowami, których dzisiaj słuchamy? Więcej świadectw, by uwierzyć? Pozostaje nam tylko święcić tę Uroczystość, ciesząc się z posiadania takiego Władcy, Króla, a równocześnie przepraszając Go za wszystkie złe sprawy, którymi Go ranimy.

Chryste, Królu nasz, któremu jest dana Wszelka Władza w Niebie i na ziemi – przyjdź Królestwo Twoje. Przez Chrystusa, z Chrystusem, w Chrystusie. Zawsze bądźmy z Nim.

I NIEDZIELA ADWENTU 2009

" Czuwajcie więc
i módlcie się w każdym czasie." (Łk 21,36)

Ora et labora

Módl się i pracuj, czuwaj, aby dotrwać do tego dnia, który dla nas wszystkich nastanie. Ktoś powie, że to już przesada, praca i modlitwa? A gdzie przyjemności, zabawy czy normalne życie? Gdzie nasza wolność, nasza wolna wola? Więc to wszystko tylko po to, by ciągle żyć jak w transie, bez możliwości odkrywania świata i siebie samego, postępować w szeregu, zmierzać krok po kroku w kierunku czegoś niewiadomego?

Nie ma nic bardziej błędnego niż powyższe pytania i stwierdzenia. Nasz pobyt tutaj, na ziemi, to okres ciągłego oczekiwania, a więc nieustający Adwent. To czas, który ma nam przybliżyć Królestwo Boże, ma pozwolić nam na to, byśmy już tutaj poprzez sakramenty i Eucharystię zakosztowali cząstki nieba. Dowód tego mamy w zapowiedziach Proroków, Apostołów, wreszcie samego Jezusa Chrystusa.
„Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem.” (Jr 33, 14), tak do nas mówi prorok Jeremiasz w dzisiejszym czytaniu, zaznaczając, że słowa te wypowiada Bóg, którego imię to "Pan naszą sprawiedliwością" (Jr 33, 16b).
Rozpoczyna się okres oczekiwania trwający do Świąt Bożego Narodzenia, ale zarazem okres oczekiwania na przyjście Pana, który poprzez swoją Miłość pokazuje nam, jak należy się przygotować do przyjścia, jak należy postępować, by nie pozostać nieprzygotowanym. Bo przecież ono „spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich” (1 Tes 3, 12).
Dlaczego to tak ważne? My, chrześcijanie, musimy być przygotowani na to przyjście, byśmy mogli przyjąć Chrystusa nie tylko jako Dzieciątko w Żłobie, lecz również jako Tego, który nas poprowadzi do innego, lepszego, wspaniałego życia w Jego Królestwie. Sam Chrystus nas ostrzega „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka.” (Łk 21, 34).
I właśnie po to, byśmy „mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym" (Łk 21, 36), musimy czuwać, modlić się i pracować, nie tylko dla siebie, ale również nad sobą.
I jeszcze na koniec, rozpoczyna się Nowy Rok Liturgiczny, tym razem pod hasłem BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI, czytania dzisiejsze korespondują z tym hasłem, dlatego poprzez miłość świadczmy naszą wiarę, modlitwą.

Matko Boża, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o pomoc Ducha Świętego, byśmy wyznając wiarę nieustannie oczekiwali przyjścia Pana. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

I NIEDZIELA ADWENTU 2008

„...bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie;…
Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!”(Mk 13, 33-37)

CZAS ODNOWY, NADZIEI, OCZEKIWANIA

Przychodzi na nas taki czas, kiedy zaczynamy czuć się nieswojo, krótkie dni i chłód potęgują nasze poczucie. Szukamy instynktownie czegoś, co by nas pobudziło, co pozwoliłoby nam być pełnymi werwy i gotowymi do działania. Czegoś, co mogłoby nas odnowić i zaszczepić w nas nadzieję i siłę. Nie chodzi tu jednak ani o depresję jesienną, ani o chandrę. Cykl roczny wpycha nas w system podsumowań rocznych, każe się nam rozliczać z działań i dążeń, które chcieliśmy zrealizować w ciągu 12 miesięcy, a jednocześnie daje nam nadzieję na to, że jeśli nawet nie wszystko jest zrealizowane, to mamy szansę ponowić próbę realizacji w nadchodzącym roku; nasze oczekiwania rosną z każdym dniem przybliżania się nowego roku.
W życiu chrześcijańskim, niezależnie od pory kalendarzowej, takim rocznym bilansem, oczyszczającym nas i przygotowującym do nowych przeżyć, jest Adwent. Ten radosny czas pozwala nam przygotować się na przyjście Pana, a więc przygotować do świąt Bożego Narodzenia, podczas których wspominamy to, co jest podstawą naszej wiary, czyli pierwsze przyjście Syna Bożego na ziemię, mając równocześnie nadzieję doczekania ponownego Jego przyjścia na ziemię.
Dlatego też w Ewangelii na dzisiejszy dzień słyszymy o potrzebie czujności, o potrzebie czuwania, co jednocześnie rozumiane powinno być jako gotowość na Paruzję.
Matka nie nastawia sobie budzika, aby nakarmić dziecko rano, matka wie, że musi spać czujnie, bo w każdej chwili może być dziecku potrzebna. Nie wystarczy regulaminowo trzymać straż, lecz trzeba czasami postawić wartę. Mamy być gotowi zawsze i w każdej chwili na przyjęcie, na odwiedziny, abyśmy w odpowiedzi na słowa „Czuwajcie” mogli rzec: czuwamy, jesteśmy gotowi.
Nasza gotowość powinna wypływać z poczucia obowiązku, ale przede wszystkim z miłości, nadziei, tęsknoty, oczekiwania. Musimy sobie sami odpowiedzieć na pytanie: czy jesteśmy już gotowi?

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list