Dziś 26 maja 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 2


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Marzec

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

"Bóg jest duchem: potrzeba więc,
by czciciele Jego oddawali Mu cześć
w Duchu i prawdzie.” (J 4,24)

Pragnienie

Nie tylko skwar, wysoka temperatura czy zmęczenie po wielkim wysiłku powoduje, że człowiek pragnie. Pragnienie, tu znowu odwołam się do specyfiki naszego języka, również jest słowem wieloznacznym, ale wieloznacznością, stosowaniem porównań i synonimów cechuje się cała Biblia, Pismo Święte, które nam wszystkim, wierzącym, ma w jak najprostszy sposób wyjaśnić nie tylko historię, lecz także, a w zasadzie przede wszystkim, słowa Chrystusa, słowa Boga.

W dzisiejszej niedzieli tematem przewodnim jest właśnie słowo pragnienie, występujące w  różnych kontekstach, w różnym znaczeniu, nie tylko fizycznym, ale także  duchowym. Historyczny rys z Księgi Wyjścia ukazuje opiekę Boga nad ludem Izraelskim, działania Mojżesza, Jego porozumienie z Bogiem. W tym tekście pojęcie pragnienie występuje w znaczeniu potocznym, ale równocześnie słyszymy, jak Bóg reaguje na potrzeby człowieka. Mojżesz, który stał się odpowiedzialny za lud, prosił Boga o pomoc, by złamać buńczuczne krzyki przeciw Panu. A oto Bóg nakazał mu: «Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie». (Wj 17,5-6). Owo pragnienie typowo ludzkie zostało ugaszone cudem Boga, poprzez Mojżesza. Jednak nam, chrześcijanom, doskwiera (a przynajmniej powinno) pragnienie Boga, pragnienie Eucharystii, pragnienie Jego Miłości, Jego Łaski, Jego Miłosierdzia. O tym właśnie pisze św. Paweł w Liście do Rzymian. Wypadałoby zacytować w zasadzie cały dzisiejszy fragment tego listu, ale przytoczmy tylko jedno zdanie: „Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.” (Rz 5,1-2).  W Ewangelii słowo „PRAGNIENIE” występuje we wszystkich swoich znaczeniach. W rozmowie z Samarytanką Jezus Chrystus, nawiązując do niby niepozornego gestu, jakim było podanie kubka wody spragnionemu, tłumaczy nam, co oznacza miłosierdzie, zrozumienie, miłość do bliźnich i miłość do Boga. Słowa, które wypowiada, powinny być dla nas drogowskazami na drodze ziemskiego pielgrzymowania. Niech dotrze do nas jedna, jedyna prawda, którą sobie w myśli powtarzajmy: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».(J 4,42)

Panie, pozwól nam odczuwać przez całe życie pragnienie Twojej obecności, miłości, miłosierdzia i dobroci, abyśmy krocząc Twoją drogą pamiętali o Twoim poświęceniu dla nas.

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„To jest mój Syn umiłowany,
w którym mam upodobanie,
Jego słuchajcie!” (Mt 17,5b)

By miłość była przewodnikiem

Miłość, którą znamy, otwierająca nam radość istnienia, wielość w jedności, łączność we wspólnocie i rozumieniu, to miłość, którą przeżywamy w rodzinie, we wspólnocie, w prawdzie. Nam jednak dzisiaj objawia się miłość Ojcowska, Wielka, Boża, Miłość przez duże M, powodująca, że mamy cel, mamy wyznaczoną drogę i czujemy, że  jesteśmy kochani, upragnieni, oczekiwani.

Ale żeby tak było, żebyśmy poczuli to wszystko, dobrze wsłuchajmy się w dzisiejsze czytania, Ewangelię i chociaż przez chwilę oczyma wyobraźni stańmy pośród tych, o których teksty traktują. Wejdźmy w rolę Abrahama i poczujmy jego wielką spolegliwość wobec słów Boga, wyczujmy jego wielką rozwagę, a jednocześnie wielką bojaźń wobec Boga, który chcąc ustanowić go Ojcem narodu, każe mu iść do wskazanego przez Siebie kraju. W jednej chwili Abraham musi zostawić dom rodzinny, kraj w którym dorastał, by wypełnić wolę Boga. Wyrzeczenie się wszystkiego, z czym do tej pory miał do czynienia, pójście na (w naszym ludzkim rozumieniu) poniewierkę, bez świadomości tego, co zastanie, świadczy o wielkim bohaterstwie Abrahama, ale także o posłuszeństwie i miłości. Święty Paweł, jakby w konsekwencji czytania o Abrahamie, kieruje do nas słowa, które trudno pominąć: „weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!”( 2 Tm 1,8b). Jakby chciał nam przekazać, że warto dla prawdy, miłości i posłuszeństwa ponieść wszelkie trudy, boć one to doprowadzą nas przed oblicze Pana. Pana, który z Miłości dał nam szansę na powtórne spotkanie się z Bogiem poprzez „naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (2 Tm 1,10b). Właśnie ową Miłość ukazuje nam Ewangelia, traktująca dzisiaj o Objawieniu się Jezusa Chrystusa apostołom przez Niego wybranym, by byli świadkami wielkiej Chwały jeszcze za życia, jak również by usłyszeli bezpośrednio słowa Boga Ojca, najwyższe przykazanie, które przecież nas cały czas obowiązuje: „To jest mój Syn miłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5b). Te słowa powinny nam towarzyszyć przez cały tegoroczny Wielki Post, abyśmy w oczekiwaniu Paruzji mieli w pamięci Miłość Boga, Posłuszeństwo Syna i Nadzieję daną nam przez Ducha Świętego.

Panie, pozwól nam wytrwać w Wielkim Poście w posłuszeństwie i miłości do Boga, który nam pokazuje kierunek drogi do Siebie.

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 2011

„«Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem,
które pochodzi z ust Bożych».” (Mt 4,4)

Miłe Złego początki

Jakże to przyjemne, gdy Ci proponują zaszczyty, awanse, smakowite kąski, jeszcze lepsze ubrania i środki komunikacji, nie tylko drogowej, ale także ze światem. Jakże to miłe, gdy obrastasz w dobrobyt, apanaże, gratyfikacje. A to, że nie zawsze to legalne, że kosztem innych? Kto by się tym przejmował? Przecież życie na ziemi trwa tak krótko, że „grzechem” by było tego nie wykorzystać, prawda?

Czy nasi prarodzice – Adam i Ewa nie myśleli podobnie? Przecież tylko chcieli zasmakować owocu z drzewa wiadomości. Ten, który im to proponował, nie powiedział im wprost – zerwijcie, lecz działając przebiegle, oferował im wiedzę, mądrość, smak i przyjemność. „Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.” (Rdz 3,6) Pokusa stania się mądrzejszym, równym Bogu, podziałała na emocje tych dwojga tak niesamowicie, że dali upust swoim żądzom.
Jesteśmy tak bardzo podatni na sugestie, że nie zauważamy niebezpieczeństw, bylebyśmy mogli zaspokoić swoje pragnienia, nie te właściwe, lecz te podszeptywane nam przez tego, którego zadaniem nie jest zmusić nas do grzechu, ale tak wpłynąć na nas, byśmy sami z własnej nieprzymuszonej woli grzech popełnili. Kusiciel działa w sposób tak wysoce wysublimowany, wyrafinowany, że nasze czyny określamy jako realizację własnych myśli i zamiarów, bo właśnie tak to ma wyglądać.
Na szczęście mamy możliwość wyzbycia się pokus, grzechów, złych postępków, mamy naszą łaźnię, w której obmywać się możemy z tego, co nami powoduje, z tego, czym prowokujemy, z tego, co nas brudzi: mamy spowiedź, w której wyzbywamy się grzechów poprzez odpuszczenie, i mamy kąpiel w postaci Komunii Świętej, w której wybielamy się z wszelkich niedoskonałości, grzeszności, zła. Jak to nam tłumaczy św. Paweł w Liście do Rzymian „A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.” (Rz 5,18-19). Można te słowa przedstawić w sposób bardziej zrozumiały, otóż Posłuszeństwo Jezusa Chrystusa sprowadziło na nas łaskę, w której mamy możliwość obmyć się z niesprawiedliwości, by znów stać się prawymi w komunii z Bogiem.
Jezus przeszedł drogę naznaczoną miłością i cierpieniem, drogę, która nam ma utorować drogę do Ojca. Początkiem tej drogi był 40–dniowy Post na pustyni i kuszenie przez szatana. Dziś pokazuje nam, jak odcinać się od pokus, a słowa skierowane do nas ukazują nam kierunek naszych wyborów, naszej drogi: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych». (Mt 4,4)
Zadajmy sobie czasami pytanie: czy żyję, by żyć, czy żyję, by żyć wiecznie? Jaka jest moja wiara? Czy modlę się o Paruzję? Nie odpowiadajmy natychmiast, przed nami kolejny Wielki Post. Może nie ostatni…

Panie, dodaj nam sił, abyśmy żyli w zgodzie z Ewangelią, ze słowami, które do nas kierujesz, abyśmy umieli przekazać je tym, którzy o niej zapominają.

IX NIEDZIELA ZWYKŁA 2011

" Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!",
wejdzie do królestwa niebieskiego” (Mt 7,21a)

Droga i fundament

Dobre drogi i fundamenty potrzebne są nie tylko w budownictwie, chociaż wiemy, że aby cokolwiek zbudować, musimy mieć dobrą drogę i solidny fundament wykonany na odpowiednim podłożu.

By dojechać na plac budowy, trzeba najpierw przygotować i utwardzić drogę. Następnym etapem jest zrobienie fundamentu trwałego, solidnego, gdyż to właśnie on warunkuje trwałość naszego domu, w którym mamy zamiar żyć przez wiele lat, a może nie tylko my, ale i następne pokolenia.
Wsłuchując się w czytania, słyszymy podpowiedzi, jaką drogą mamy dać się prowadzić do Boga (droga), jak mocno powinniśmy być związani z naszą wspólnotą (fundament), by razem tworzyć Kościół – wspólnotę Jezusa Chrystusa (dom). Ta analogia, poniekąd oczywista, nie wypływa z przemyśleń piszącego, lecz wprost ze słów Chrystusa czytanych w Ewangelii.
Jeśli wsłuchamy się we wszystkie teksty czytań, oczami wyobraźni będziemy mogli zobaczyć projekt wykonawczy naszego postępowania, naszego dochodzenia do prawdy i naszego budowania wiary i wspólnoty. Jak zawsze mamy wybór, o czym mówi nam Księga Powtórzonego Prawa: „Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję – przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie.” (Pwt 18,26-28).
Święty Paweł w Liście do Rzymian mówi, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa (Rz 3,28). A do naszego życia, postępowania i wiary odnoszą się ostatnie słowa dzisiejszej Ewangelii, wypowiedziane przez Jezusa Chrystusa „Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku.” (Mt 7,26). Dlatego, żyjąc wiarą i w wierze, pamiętajmy, że nasze życie to wielka budowa na chwałę Wielkiego Budowniczego, jakim jest Bóg.

Jezu Chryste, prosimy Cię, pozwól nam budować nasze życie według Twoich projektów, pod nadzorem Inspektora, którym jest Duch Święty, na chwałę Budowniczego – Boga Wszechmogącego. Amen.

NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ 2010

" To jest Ciało moje,
które za was będzie wydane:
to czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22,19b)

Ciężar odpowiedzialności, miłości i posłuszeństwa

Każdy z nas ma pewną dozę odpowiedzialności, odpowiedzialności na ogół towarzyszy posłuszeństwo, ale miłość? Wszyscy musimy wyrabiać w sobie takie cechy, które pozwolą nam pracować z odpowiedzialnością, wykazywać posłuszeństwo czy to wobec pracodawcy, czy wobec rodziny, ale w tym ostatnim przypadku miłość jest wielce wskazana.

Odpowiedzialność za rodzinę, którą utrzymujemy, za dzieci, które uczymy odpowiedzialności, z miłością wymagając posłuszeństwa. Wspomniane wyżej cechy potrzebne są w każdej sytuacji, w każdym wieku, w każdym gronie.
Dzisiejsza Liturgia słowa pokazuje nam, w jakich jeszcze sytuacjach są potrzebne. Prorok Izajasz, powołany przez Boga do oznajmiania Jego woli ludowi wybranemu, a później i nam, daje nam poznać się jako mąż odpowiedzialny, posłuszny i kochający Boga. Stwierdza on jednoznacznie, iż po to otrzymał od Boga dar słuchania i mówienia, aby innym oznajmiać to, co jemu zostało objawione. Jak sam mówi: „Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.” (Iz 50,7).
Święty Paweł tłumaczy swej ukochanej gminie Filipii, że nasz Pan, Jezus Chrystus, mimo iż jest Bogiem, zdecydował się na poniżenie, ogołocenie, okazując absolutne posłuszeństwo swemu Ojcu – Bogu: „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.” (Flp 2,8-10).
Zaś dzisiejsza Ewangelia według św. Łukasza, wprowadzając nas już bezpośrednio w klimat Wielkiego Tygodnia, relacjonuje nam przebieg całego Misterium Męki i Śmierci Pana Jezusa, na każdym kroku podkreślając olbrzymi ciężar odpowiedzialności – przyjęcie śmierci krzyżowej za nasze grzechy, a w rezultacie nasze Zbawienie, wynika z wielkiej Miłości do nas, ludzi, i z nadzwyczajnego posłuszeństwa wobec Boga Ojca. To posłuszeństwo widoczne jest w każdej chwili, począwszy od sądu, poprzez biczowanie, drogę na Golgotę, po ostatnie słowa: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.” (Łk 23,46b).
Tylko trzy słowa: odpowiedzialność, miłość i posłuszeństwo, a spowodowały tak niesamowity zwrot w życiu całej rodziny ludzkiej, zmieniły cały porządek historii, odmieniły nasz los. Warto się nad nimi zastanowić w przededniu Wielkiego Tygodnia.

Jezu Chryste, Zbawicielu, przez Twoją Miłość pozwól nam poczuć odpowiedzialność za nasze czyny. Napełnij nas swą łaską, abyśmy – rozważając Twoje posłuszeństwo – umieli dostrzegać wszystko to, co prowadzi do Boga. W Wielkim Tygodniu daj nam przeżyć nadchodzące wydarzenia z miłością i zrozumieniem.

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 2010

" Kto z was jest bez grzechu,
niech pierwszy rzuci na nią kamień” (J 8,7b)

Prawda, wiara, zawierzenie

Tak bardzo trudno uwierzyć w prawdę, jeszcze trudniej ją komuś przekazać, a najtrudniej do niej się przekonać. Wiara czy zawierzenie zawiera w sobie trochę fantastyki. Łatwiej uwierzyć małemu dziecku niźli dorosłemu, dziecięctwo, bowiem zawiera w sobie szczerość, zaś dorosłość zakłamanie i skłonność do konfabulacji. Skąd się to bierze?

To nasza wyobraźnia wprowadza nas w stan, w którym nierzadko żyjemy w subrealnym świecie, tzn. w świecie, w którym chcielibyśmy żyć, w którym byłoby nam dobrze, w którym nikt i nic nas by nie denerwowało, prowokowało, wreszcie, w którym żylibyśmy tak, jak sobie umyślimy. Sądząc, że w ten sposób ułożymy sobie nasze życie, stąpamy po cienkiej linii, bo to nierealne, niemożliwe i nie dające się zrealizować.
Dzisiaj słowami Izajasza sam Bóg przemawia do nas, przypominając, kto jest właściwym realizatorem wszystkiego. Od ludzi oczekuje jedynie adoracji oraz przekazywania sobie nawzajem i następnym pokoleniom świadectwa o tym, czego doświadczyli. Słowa te dotyczą narodu wybranego, lecz nie tylko tego, który przeszedł pustynię i Morze Czerwone, ale również nas, którzy, przyjmując chrzest, staliśmy się częścią narodu wybranego, któremu pozwolono słuchać i wielbić Boga.
Święty Paweł słusznie twierdzi, że wszystko jest marnością doczesną wobec tego, co ofiarował Chrystus; dobra, które posiadał, jako Szaweł, określa wręcz mianem śmieci. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że jeszcze przed nim długa droga: „Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.” (Flp 3, 13-14). To zawierzenie Pawła jest tak wielkie i mocne, pochodzi z tak wielkiej wiary, że aż policzki palą ze wstydu podczas samego czytania tego Listu.
Zawierzenie to dzisiaj mocny akcent w Liturgii Słowa, zaś Ewangelia przesycona jest akcentami prawdy, wiary i zawierzenia. Powiecie zapewne, jak można mówić o wierze i zawierzeniu w przypadku grzesznicy, którą Jezus ocalił od ukamienowania. A to właśnie w tym fakcie doczytać się można zawierzenia i głębokiej wiary Jezusa w to, że kobieta, która w zasadzie została już skazana na śmierć, po uwolnieniu jej od grzechów wstąpi na tę właściwą i dobrą ścieżkę, zgodnie z Jego przewidywaniami. Zaś wszyscy ci, którzy skłonni byli do ukarania kobiety, zawstydzeni musieli odejść, rozpamiętując słowa Chrystusa: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień» (J 8,7b). To też dobra nauka dla nas, bowiem jakże łatwo nam ferować wyroki, nie bacząc na grzechy własne.

Jezu Chryste, napełnij nas swą łaską, abyśmy umieli postrzegać dobre czyny innych i nie stali się sędziami surowszymi od Pana. A Wielki Post niech nas prowadzi drogą miłości i radości ku bliskim.

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
NIEDZIELA RADOŚCI – LAETARE 2010

" ten mój syn był umarły,
a znów ożył;
zaginął, a odnalazł się” (Łk 15,24)

Radujmy się Panem, bo Pan raduje się nami

Dzisiaj w Wielkim Poście mamy niedzielę radości, Laetare. Skąd taka nazwa i taka niedziela w Wielkim Poście? Jesteśmy wszyscy Kościołem Świętym, czyli Nową Jerozolimą, mamy wiele powodów do radości: z łask płynących z Chrztu, dzięki któremu zostaliśmy usynowieni, z Eucharystii, bo możemy codziennie obcować z naszym Panem, Jezusem Chrystusem, z wszystkich dóbr nadprzyrodzonych, cudów, uzdrowień, które dzieją się dzięki Panu.

Powiecie, że to mamy cały czas, więc Post poświęćmy rozważaniom i smutkowi. A nieprawda. Post to również czas radości, nie wesela, ale właśnie radości. Powody? Bo Pan nie poddał się kuszeniu diabła, czego świadkami byliśmy trzy niedziele temu. Bo przed dwoma tygodniami pokazał nam, jak wygląda po Przemienieniu na Górze Tabor. I wreszcie w ubiegłym tygodniu podał nam przepisy, zalecenia i rady, jak mamy żyć, postępować i działać, by być Jego synami.
Ten różowy kolor i radość wzięły się też z tradycji rzymskiej kościoła, gdyż właśnie w tym dniu obdarowywano się pierwszymi kwiatami zakwitających róż. Przeszło to w zwyczaj również papieski, bowiem Ojciec Święty obdarowywał, tym razem już złotą różą, osobę najbardziej zasłużoną dla Kościoła.
Ale i w dzisiejszych czytaniach znajdziemy wiele słów, które mogą nas rozradować, wzruszyć. W księdze Jozuego Pan uwalnia Izraelitów od hańby egipskiej – to radość dla ludu wybranego, to wolność i święto. Radując się tym świętem, dziękowali i błogosławili Panu, jednając się z Bogiem i ze swymi bliskimi.
To właśnie o takim pojednaniu pisze święty Paweł w Liście do Koryntian, tłumacząc nam, iż i tak wszystko zawdzięczamy Bogu, który przez ofiarę Jezusa Chrystusa pojednał ze sobą świat, nie poczytując nam naszych grzechów: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.”(2 Kor 5,21). I znowu radość, tym razem z pojednania z Bogiem, z bliskimi, ale też radość z faktu, że mamy możliwość tego pojednania poprzez Eucharystię. To nasza szansa na lepsze życie, wieczne życie.
A to jeszcze nie wszystko. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, jak wielka jest miłość Ojca, który z okazji powrotu syna marnotrawnego urządza wielką ucztę. Popatrzmy przez pryzmat tej Ewangelii na nas samych, bo Ewangelia mówi właśnie o nas, o tych, którzy po opamiętaniu się, po zawróceniu z niewłaściwej drogi powracają na prowadzącą do Boga Ojca drogę wiary. On przyjmuje każdego z nas, cieszy się z każdego nawrócenia i wszystkich zaprasza na Ucztę, abyśmy, ciesząc się z wzajemnej obecności, radowali się Panem tak, jak On raduje się nami.

Jezu Chryste, napełnij nas, prosimy Cię, radością płynącą z wiary, wesprzyj nas swą łaską, by Wielki Post prowadził nas drogą radości ku życiu wiecznemu.

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU 2010

" jeśli się nie nawrócicie,
wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 13,5b)

Przepisy, zalecenia, rady

Podtytuł brzmi tak, jakby został skopiowany z gazety prawnej. Ale ma sens, bo to, czego dzisiaj słuchamy, przypomina kodeks z komentarzami i radami skierowanymi do wszystkich, którzy poruszają się na drodze. Tyle, że droga, o której dzisiaj mowa, to nasza droga chrześcijańska, a przepisy pochodzą bezpośrednio od Boga.

Ten, który został cudem uratowany przed śmiercią, ukryty przez matkę, znaleziony, a właściwie „wyjęty z wody” (takie też mu nadano imię – Mojżesz), trafił do pałacu, by przez pierwsze lata swojego życia pobierać nauki jako książę Egiptu, a potem doznawać zaszczytów związanych z tą pozycją. I to właśnie on ma wyprowadzić lud izraelski z niewoli egipskiej, a później przedstawić mu kodeks postępowania przekazany przez Boga na Synaju. Mojżesz obawiał się reakcji ludu, bał się, czy mu uwierzą, ponieważ znał lekkomyślność i niedowierzanie swoich pobratymców. Dlatego też, choć wiedział, że rozmawia z Bogiem, zapytał o Jego imię i usłyszał „Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.”(Wj 3,14,15).
Nie wszyscy uwierzyli Mojżeszowi, większość zlekceważyła prawa im nadane i zalecenia, które słyszeli, mimo iż „wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój” (1 Kor 10,3-4a). Dlatego wędrówka trwała tak długo, aż wyrosło nowe pokolenie, które przyjmując te prawa mogło dotrzeć do ziemi obiecanej. Przestrogę przed podobnym zachowaniem daje w swym liście do Koryntian św. Paweł, mówiąc „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.” (1 Kor 10, 11-12). Czyż można dobitniej wykazać, że lekceważenie lub samowolna interpretacja przykazań danych nam przez Boga może przynieść śmierć zamiast życia wiecznego?
Jakby tego było mało, w Ewangelii słyszymy słowa Chrystusa: „jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 13,5b), tak samo jak ci, którzy na pustyni, nie rozpoznając dzieła Boga, wzgardzili nim, jak ci, do których swój List kieruje św. Paweł, wreszcie jak drzewo figowe, skazane na wycięcie, bo nie owocuje. Ale jak ogrodnik w przypowieści wyprasza pozostawienie drzewa przez rok, bo może przy odpowiedniej pielęgnacji wyda jeszcze owoc, tak i my od Boga dostajemy kolejną szansę na odrodzenie, by wydać owoce naszej wiary. Jedyne, co nam wypada zrobić, to przestrzegać praw dekalogu, słuchać i przyjmować rady, wczytując się w komentarze. To szczególnie ważne w okresie Wielkiego Postu, bo właśnie ten okres umożliwia nam powrót na właściwą ścieżkę wiary.

Jezu Chryste, prosimy Cię, wesprzyj nas swą łaską, by Wielki Post przyniósł nam odrodzenie naszej wiary. A Ty Maryjo, Matko nasza, wstawiaj się za nami, byśmy posiedli umiejętność rozumienia i przestrzegania praw Bożych.

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 15)

CZAS NA PRZEMIANĘ

Aby zacząć nową pracę, zdać egzamin, rozwiązać zaistniały problem itd., musimy się odpowiednio przygotować. Musimy dokonać rekapitulacji naszych postaw, myśli, czynów. Czasami przygotowania zajmują nam kilka minut, czasami wiele dni. Ale aby dobrze się przygotować, potrzebujemy ciszy, spokoju.

Czy czterdzieści dni to odpowiedni czas na przygotowanie? To zależy, do czego chcemy się przygotować. Jezus przeżył 40 dni na pustyni, by być gotowym na to, co Go czekało, na to, czego był bezpośrednim uczestnikiem, wręcz tym, bez którego wszystko, w co dzisiaj wierzymy, nie miałoby miejsca.
Okres Wielkiego Postu przypomina nam o tych 40 dniach samotności i modlitwy. A jak my możemy ten okres wykorzystać? Poświęcając więcej czasu na modlitwę i refleksję, rezygnując z zabaw, przyjemności, rozrywek. Czy warto rezygnować z przyjemności i rozrywek? Warto, by chociaż w niewielkim stopniu przeżyć duchowo to, co musiał przeżywać Jezus, mając świadomość, że robi to dla innych, nie dla siebie, że na swoich barkach dźwiga cały świat, całą ludzkość, w tym również nas…
Jezus przeszedł drogę naznaczoną miłością i cierpieniem, drogę, która nam ma utorować drogę do Ojca. Dziś, tak jak na początku swej działalności, mówi do nas „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15). Powiecie zapewne, po co nam to nawrócenie, jesteśmy w Kościele, wierzymy, chodzimy na msze, więc jak mamy się nawracać?
A może warto by zapytać inaczej: czy moja wiara w Ewangelię jest na tyle mocna, że modlę się o Paruzję? Nie odpowiadajmy natychmiast, przed nami kolejny Wielki Post… może nie ostatni…

Panie, dodaj nam sił, abyśmy uwierzyli w Ewangelię, abyśmy nią żyli, abyśmy umieli przekazać ją tym, którzy o niej zapominają.

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!” (Mk 9, 7)

MIŁOŚĆ I POŚWIĘCENIE?

Na zadane pytanie, sformułowane w podtemacie, wielu może powiedzieć, że te dwa słowa oznaczają macierzyństwo, inni powiedzą, że małżeństwo, jeszcze inni wskażą na księży i zgromadzenia zakonne. Ale na pytanie, czy Ty możesz, dając miłość, zdobyć się na poświęcenie, już takich jednoznacznych odpowiedzi nie będzie. Tutaj każdy zastanawia się przed odpowiedzią, rozpatrując każde zdarzenie z własnego punktu widzenia, przy założeniu, że inni mogą, a ja nie muszę, i tak mam ciężkie życie.

A przecież miłość powinna kojarzyć się z poświęceniem, nawet czasami z cierpieniem. W zasadzie jakbyśmy nie spojrzeli na nasze życie, to zawsze mamy do czynienia z miłością i cierpieniem, z radością i poświęceniem. Od narodzin po nasze odejście z tego świata.
Nasze narodziny to radość, ale i ból, cierpienie, to miłość do nowo narodzonego dziecka, ale i poświęcenie, czasami kariery, czasami przyjemności, a czasami – w skrajnych przypadkach – niestety, nawet życia...
Ale dzisiejsze czytania pokazują nam miłość i poświęcenie z innej strony: nie jest to miłość odniesiona do doczesnej formy życia, lecz miłość Boga Ojca do nas, do każdego z nas, i poświęcenie z tej miłości własnego Syna, Syna złożonego na ołtarzu miłości do ludzi. Syna, którego zesłał nam po to, by nas, tych, których również umiłował, można było Zbawić przez Śmierć Chrystusową.
Czytania pokazują nam przykład miłości, poświęcenia i posłuszeństwa Abrahama, który w swoim posłuszeństwie prawie złożył ofiarę z jedynego, umiłowanego syna. Bóg, widząc posłuszeństwo Abrahama, nakazał mu zaprzestać składania ofiary, mówiąc „ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu” (Rdz 22, 16-18).
Dzisiaj Bóg nie żąda od nas tak wielkich poświęceń, czeka tylko na odrobinę miłości i odrobinę poświęcenia. Szczególnie w czasie Wielkiego Postu oczekuje kilku drobnych rezygnacji, malutkich poświęceń, bowiem „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” (Rz 8, 35).

Panie, wejrzyj łaskawie na nasze życie, abyśmy z miłością do Ciebie i z łaską Ducha Świętego umieli poświęcać się dla Twojej Miłości i Dobra, abyśmy zawsze umieli słuchać Chrystusa.

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

"nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku.
Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje.” (J 2,25)

DZIEL, RZĄDŹ I BĄDŹ KARNYM

Człowiek, to brzmi dumnie – slogan to czy prawda? Każdy z nas ma na ten temat inne zdanie, każdy z nas również inaczej pojmuje owe słowa. Warto czasami się zastanowić, co oznaczają słowa zawarte w podtytule, czy to oznacza, że jesteśmy panami nad wszystkim, mamy wszechwładzę nad tym, co znajduje się na ziemi? A może jesteśmy tylko dzierżawcami tego skrawka naszego życia, by po przejściu do wieczności zdać relację z naszych rządów?

Dane jest nam prawo do życia, dane jest też nam prawo do zawiadowania tym, co na naszym skrawku ziemi nam ma służyć, w sensie dosłownym i w przenośni, ale też mamy mimo wszystko obowiązek takiego zawiadowania dobrem, by ono służyło nie tylko nam, ale również tym, którzy przyjdą po nas, aby to, co pozostanie w spuściźnie po nas, nie było ugorem, materiałem do wymiany, ale aby innym też służyło w sposób należny człowiekowi.
Dlatego też Pan Bóg dał nam prawa i obowiązki, które – jeśli będziemy je wypełniać dobrze i zgodnie z dekalogiem – będą nam zaliczone na poczet naszego dorobku, uczynią nas godnymi miana Dziecka Bożego.
Dzisiaj w czytaniach i w Ewangelii słyszymy o naszych prawach, o obowiązkach, ale również o tym, co powinniśmy, jako chrześcijanie, wypełniać w posłuszeństwie i miłości, kierując się miłością nie tylko w stosunku do bliźniego, do rodziny, ale przede wszystkim do Boga, „ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.” (Wj 20, 5-7).
Bóg zazdrosny? A czy ojciec nie jest zazdrosnym, widząc swoją córkę w objęciach człowieka, który ją kocha? Popatrzmy na to na sposób ludzki, a zrozumiemy słowa Boga, który jest naszym Ojcem, Jezusa, który się denerwuje, widząc w świątyni kupców; to są czysto ludzkie reakcje – jeśli je zrozumiemy w ten sposób, zrozumiemy również Boga.
Żyjąc w XXI wieku, mając dostęp do wielu technologii, widząc wiele możliwości technicznych, medialnych, troszeczkę zapominamy, że Bóg nas stworzył na obraz i podobieństwo Swoje, podobieństwo duchowe, nie cielesne. Mając w okresie Wielkiego Postu okazję do chwil zadumy, popatrzmy na słowa Boga Ojca przez pryzmat odczuć ludzkich, a może zrozumiemy, czego od nas chce Bóg.

Panie, pomóż nam zrozumieć Twoje Słowa, Twoje nakazy, abyśmy z łaską Ducha Świętego umieli zrozumieć i przyjąć Twoją Miłość i Dobro, byśmy zawsze podążali drogą Chrystusa.

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

"Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.” (J 2, 25)

UMARŁ, ABYSMY ŻYĆ MOGLI

A może to sen jakiś, a może tego nie było? Cóż by się stało, gdyby się nie spełniło? Wojny na świecie, dni bez słońca, sam smutek i rozpacz bez końca... A jednak stało się i było naprawdę, zapowiadane od wieków Zbawienie zeszło do nas i z nami zostało, bo tak nas ukochało, bo tak nas umiłowało...

Jedno słowo pojawiające się w dzisiejszych czytaniach, jakże ważne i dobitne, jakże dla nas trudne, lecz jakże uwrażliwiające nas na nasze codzienne życie, MIŁOSIERDZIE. Kryje się w każdym tekście dzisiejszej Liturgii Słowa, czy to w słowach skierowanych do żyjących w czasach grubo przed Chrystusem, czy do żyjących w czasach Chrystusa, czy wreszcie do nas, słuchających tego Słowa.
Miłosierdzie – czyn, którego nierzadko się wstydzimy, obojętnie, czy dając, czy otrzymując. A przecież jakże można się wstydzić Tego, który jest samym Miłosierdziem? Sam Bóg niejednokrotnie nazywa się Miłosierdziem, daje nam Miłosierdzie, jest Miłosierdziem. Najpierw, widząc co czynią mieszkańcy Judy, „Pan, Bóg ich ojców, bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców, albowiem litował się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem.” (2 Krn 36, 15), tym samym okazując im Swoje Miłosierdzie.
Musimy pamiętać, Komu to zawdzięczamy, Kto dla nas poświęcił się, dając Samego Siebie, abyśmy mogli cieszyć się ze swego życia, nie tylko tego dzisiejszego w poczekalni ziemskiej, lecz również z życia przyszłego – wiecznego: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga.” (Ef 2, 8)
Pamiętajmy, że Bóg nam wskazuje drogę i prawdę, tę jedyną prawdę, a „kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”. (J 3, 21)

Panie, pomóż nam dostrzec Twoje Miłosierdzie i pomóż nam okazywać innym nasze miłosierdzie, abyśmy z łaską Ducha Świętego umieli zrozumieć, jak mamy kroczyć drogą Chrystusa.

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną,
a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.” (J 12, 26)

UMRZEĆ, ABY ŻYĆ – SŁUŻYĆ, ABY BYĆ

Powyższe słowa pozornie mogą się wydawać bezsensowne, bowiem w naszej świadomości mamy je zakodowane odwrotnie. Najpierw człowiek żyje, aby potem zejść z tego świata. Najpierw musimy istnieć, aby podjąć się służby, dla niektórych jedynie równoznacznej z pracą, wykonywaniem jakiejkolwiek czynności.

Ale tylko nam wydaje się, że słowa te powinny być ustawione w innym szyku. Dla Boga to oczywiste, bowiem wyraźnie nam pokazuje, że przez naszą śmierć zdobywamy wolność i życie, to wieczne, do którego dążymy i którego oczekujemy. „Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie... ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.” (Jr 31, 34).
Człowiek to stworzenie, które Bóg umiłował i nie potrafi przestać miłować, dlatego wybacza nam złe postępki, daruje winy i grzechy, dalej nas prowadząc, jak dzieci, przez życie… do życia.
A jak my możemy okazać Bogu naszą miłość? Jedynie w sposób, jakiego On od nas oczekuje: poprzez dobroć okazaną innym, poprzez wystrzeganie się zła, obmowy, wyśmiewania się z innych, poprzez budowanie cywilizacji miłości.
Nie oznacza to, że nagle wszyscy musimy zabiegać o to, by wszystkim wokół pomagać, ustępować miejsca, kłaniać się w pas. Nasza służba, będąca wyrazem naszej miłości do Boga, to również nasza praca codzienna, przynosząca Bogu i nam radość, pożytek, pomnażająca talenty, które Bóg każdemu z nas dał. Mamy być jak ewangeliczne ziarno pszenicy, które wydaje plon miły Bogu. Pokażmy, że z miłości do Boga potrafimy być sługami bliźnich. Obyśmy dzięki temu stali się godnymi obietnicy „gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.” J 12,26)

Panie, pomóż nam, byśmy służąc bliźnim służyli Tobie.

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list