Dziś 22 sierpnia 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 1


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Styczeń

IV NIEDZIELA ZWYKŁA 2011

„Cieszcie się i radujcie,
albowiem wasza nagroda wielka
jest w niebie.” (Mt 5,12)

To Bóg wybrał

Patrząc retrospektywnie na dzieje chrześcijaństwa dostrzegamy, że wszystko, co dotyka tych, którzy zawierzyli Bogu, nie dzieje się tak po prostu samo z siebie. To, co widzimy, czytamy i słyszymy, dzieje się zgodnie z wyborem Boga, który chciał, by właśnie tą drogą lud wybrany podążał.

Już w pierwszym czytaniu mamy tego dowód. W słowach proroka Sofoniasza: „Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pańskiego.” (So 2,3) odczytujemy wskazówki dotyczące całego naszego życia ziemskiego. Pan oferuje nam życie radosne, bez kłamstwa i problemów, pod jednym wszakże warunkiem, byśmy żyli w miłości i zgodzie, w prawdzie i prawości.
Podtrzymuje to święty Paweł w Liście do Koryntian: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.” (1 Kor 1,27-31). Wybór ten stał się podstawą istnienia człowieka, a także Wcielenia Boga, Jego śmierci krzyżowej i Zmartwychwstania niosącego odkupienie wszystkich ludzi. W tym wszystkim, co Bóg wybrał, czujemy dobroć, miłość, ojcowską opiekę.
I wreszcie dzisiejsza ewangelia – Kazanie na Górze, słowa skierowane nie tylko do uczniów Chrystusa, lecz także do zgromadzonych tłumów, słowa, które przez prawie 2000 lat nie straciły nic ze swej aktualności. Słyszymy osiem wskazań wytyczających drogę do szczęścia wiecznego, bo być błogosławionym, to być szczęśliwym. Być szczęśliwym, to żyć wiarą, nadzieją i miłością, niezależnie od sytuacji. Realizować błogosławieństwa, to wczuwać się w położenie innych, aby ich zrozumieć, to pomagać bezinteresownie, z czystości serca, tylko dlatego, że ten człowiek tego potrzebuje. Być szczęśliwym chrześcijaninem, to zaprowadzać pokój we własnej duszy, to optymalizować stosunki między ludźmi, to popychać świat ku lepszemu.

PANIE JEZU, pozwól, byśmy słuchając Twoich wskazań zdołali kroczyć drogą wiary, nadziei i miłości, drogą wiedzy i zrozumienia, drogą wybraną dla nas przez Boga.

III NIEDZIELA ZWYKŁA 2011

„Nawracajcie się,
albowiem bliskie jest
królestwo niebieskie.” (Mt 4,17b)

By nauczać, a nie zdobywać

W momencie zaczynania czegokolwiek szuka się współpracowników lub co najmniej zwolenników swojego projektu, by mieć tak zwane zaplecze. Grupę, która myśli podobnie, czyni podobnie i współpracuje, trzeba kompletować z wyczuciem i zrozumieniem. Tak bywa wśród ludzi.

Bóg działa w sposób odmienny, bowiem naznacza pewne osoby, od dnia urodzenia, niezatartym piętnem zwanym powołaniem, by w odpowiednim czasie osoby te mogły głosić prawdy wiary, prorokować, ewangelizować, świadczyć za Bogiem, za prawdami, które do nas docierają czasami w sposób nieoczekiwany.
Na różne sposoby Bóg wzbudza wiarę i miłość, aby lud mógł wyjść z ciemności pogaństwa. Izajasz opowiada, że „W dawniejszych czasach upokorzył [Pan] krainę Zabulona i krainę Neftalego” (Iz 8,23b), by później „Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu.” (Iz 9,2b). Weseląc się, chwalili Pana, co było dobrym świadectwem współpracy ludu z Bogiem.
W Liście do Koryntian święty Paweł poucza tych, którzy mienią się współpracownikami Pana, by zamiast kłócić się i przechwalać spojrzeli na główne swoje zadanie, nie dzieląc się na stronnictwa i grupy, chroniąc jedynie zasadniczą prawdę, która ich powinna mobilizować do działania i jedności. Nie przebierając w słowach, święty Paweł mówi: „Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” (1 Kor 1,13), by później dodać słowa, które powinny być zarówno dla nich, jak i dla nas najważniejsze: „Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.” (1 Kor 1,17).
Zaś ewangeliczne słowa Chrystusa, jak i cała dzisiejsza Ewangelia, opowiadają nam, jak rozpoczęła się działalność Jezusa Chrystusa, jak nastąpiło powołanie Jego uczniów, jak oni bez wahania przystąpili do Niego, by świadczyć z Nim i o Nim w sposób jawny i rzetelny. Jezus rozpoczął swoją działalność słowami „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.” (Mt 4,17b). Po co to robił? Na pewno nie po to, by zdobywać, lecz by nauczać, o czym mówi ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii: „I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.” (Mt 4,23).

PANIE JEZU, prosimy, naucz nas kroczyć drogą wiary, nadziei i miłości, drogą wiedzy i zrozumienia.

 II NIEDZIELA ZWYKŁA 2011

„Oto Baranek Boży,
który gładzi grzech świata.” (J 1,29b)

Kto do Boga?

Naród wybrany to nie tylko Izrael, ale i my wszyscy skupieni w Kościele Chrystusowym. To dla nas Bóg objawił się jako bezbronne dziecko, wzbudzając we wszystkich pokoleniach chrześcijan nie tylko podziw, ale i czułość, nie tylko wdzięczność, ale i miłość, nie tylko radość, ale i uwielbienie, które staramy się w każdym czasie, a szczególnie w okresie po Bożym Narodzeniu, wyrażać modlitwami, kolędami, pastorałkami, częstszym uczestnictwem w mszy, a – co najważniejsze – w Eucharystii.

To uświadamia nam na nowo bliskość Boga, który stał się człowiekiem i słabym dzieciątkiem. Dzisiaj w drugim czytaniu św. Paweł, zwracając się do Koryntian, a tym samym pośrednio do nas, uświadamia nam nasze powołanie do świętości oraz zapewnia, że Pan nasz, Jezus Chrystus, będzie w tym dążeniu każdego umacniał. Ważne to słowa i wymagają naszej głębokiej refleksji.
Zaś Ewangelia jeszcze raz prowadzi nas nad brzegi Jordanu, gdzie Jan Chrzciciel przygotowuje ludzi do spotkania z Jezusem, który rozpoczynał swą publiczną działalność. Widząc Go nadchodzącego, powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J1,29b). Znane nam słowa ”Baranek Boży” są przez nas używane podczas mszy świętej, przy Eucharystii. Czy zastanawiamy się nad sensem wypowiadanych słów? Słowa te są dla nas tajemnicze, potężne i zadziwiające, ale dla ludzi słyszących te słowa wypowiadane przez Jana Chrzciciela, ludzi, którzy znali ofiarę baranka związaną z nocą wyjścia Izraela z niewoli egipskiej, słowa te były szczególnie dobrze zrozumiałe.
To wskazówka dla nas, dla tych, którzy chcą dążyć do świętości. Bo przecież głównym naszym zadaniem jest właśnie dążenie do świętości czyli pełnienie woli Bożej. A to wymaga pracy nad sobą, solidnej pracy, wyrzeczeń, wiernego wypełniania prawa Bożego i wskazań Ewangelii. Tym, którzy taką drogą podążają, Pan Jezus daje radość i pokój.
„Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” – te słowa słyszymy, gdy mamy się zbliżyć, aby przyjąć do naszych serc Chrystusa w Komunii eucharystycznej. To nam pozwala uświadomić sobie, kto jest przyczyną zgładzenia grzechów i w czyim imieniu następuje odpuszczenie grzechów. Więc cieszmy się i radujmy, bo Pan przyszedł, by nas zbawić. Starajmy się te słowa nie tylko zapamiętać, ale także zrozumieć, by uświadomić sobie, jaką przyszłość możemy wspólnie wypracować.

PANIE JEZU, BARANKU BOŻY, prosimy – prowadź nas drogą wiary, nadziei i miłości, drogą świętości.

NIEDZIELA ŚWIĘTO CHRZTU PAŃSKIEGO 2011

„Ten jest mój Syn umiłowany,
w którym mam upodobanie.” (Mt 3,17b)

Zobowiązanie wobec Boga

Mam wrażenie, że nasze pokolenia, mimo opowiadania się za katolicyzmem, w rzeczywistości niewiele z nim mają wspólnego, a to, co robimy, to w większości na pokaz i dla świętego spokoju. Pokazujmy zatem naszą wiarę na co dzień, stosujmy ją, niech będzie naszą codziennością. My, chrześcijanie, jesteśmy przez chrzest członkami Kościoła Chrystusowego; to nas do czegoś zobowiązuje.

Chrzest, który czyni z nas wspólnotę Kościoła Chrystusowego, to dar niebywały, nie do przecenienia, a jednocześnie niewidzialny i nie dający się dotknąć. Choćbyśmy zaprzeczali, chcieli usunąć to znamię, to jednak ono towarzyszy nam przez całe życie. Otrzymując chrzest, zaczynamy widzieć, stajemy się wolni, stajemy się świadomi tego, co nam przeznaczone.
Izajasz w swoim proroctwie, posługując się słowami Boga przemawiającego poprzez niego, mówi nam, kim ma być Chrystus, „Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo.”(Iz 42,1b). Wczytując się w te słowa, dostrzegamy Trójcę Świętą, czyli Boga Ojca przemawiającego słowami Izajasza, Ducha Świętego oraz Jezusa Chrystusa – jako wybranego, w którym ma upodobanie. Trójca Święta objawia się również w momencie Chrztu Chrystusa.
Proroctwo Izajasza potwierdzają Dzieje Apostolskie, a właściwie słowa Świętego Piotra oznajmiającego, że Bóg „Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan.” (Dz 10,36-37). Dzięki Chrystusowi, Jego Ofierze, mamy Sakrament Chrztu, który pozwala nam przez Chrystusa dotrzeć do Domu Ojca drogą, którą nieustannie oświeca Duch Święty.
Edukujmy siebie i innych, bo przed nami wspólny cel: trwając w wierze, kroczyć drogą świętości do Boga. Nasza wiara to nasza kultura, kultura duchowa – chrześcijańska, począwszy od naszego stosunku do wiary, do naszych braci i sióstr w wierze, poprzez naszą kulturę codzienną, aż do kultury przez duże K, czyli kultury wiary, kultury religii, kultury modlitwy, wreszcie kultury ewangelizacyjnej. Bierzmy przykład ze Świętego Jana Chrzciciela, z jego pokory i wiary. Jezus, który przyszedł do Jana po Chrzest, przychodzi również do nas, by nas prowadzić i chronić przed grzechami. Słowa Świętego Jana: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14b) możemy sparafrazować i odnieść do siebie: To ja grzeszę, a ty mnie nadal kochasz? Jezu Chryste, mam zobowiązanie wobec Ciebie...

Jezu Chryste, dopomóż nam postrzegać nasze życie poprzez Twój Chrzest i pojmować Twoją Miłość jako drogowskaz kierujący nas na drogę prowadzącą ku Tobie.

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI 2011

„i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę,
leżące w żłobie...” (Łk2,16)

PLAN BOGA

Tak się złożyło, że zaraz po Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi mamy II Niedzielę po Bożym Narodzeniu. To, co słyszymy w czytaniach i Ewangeliach, wpisuje się idealnie w niedawno przeżyte Święto Świętej Rodziny, a również w zbliżające się Święto Objawienia Pańskiego, które po raz pierwszy od lat jest ponownie dniem wolnym od pracy. Taki układ Świąt możemy określić terminem, którego czasami się boimy – Plan Boży.

Plan Boży od zawsze zakładał wielką miłość do ludzi, stąd to, co było, jest i będzie ma swoje odzwierciedlenie w naszym życiu i postępkach. Plan ten uwzględniał też naszą niewierność, nasze bałwochwalstwo. Dlatego Bóg – poprzez Maryję, którą wybrał na Rodzicielkę Syna, a zarazem Boga – zszedł na ziemię, przybrawszy postać człowieka. Wiedział dobrze, że Maryja podda się Jego woli, nie będzie protestować, wręcz przyjmie ten dar jako cel swojego życia.
Macierzyństwo było dla Maryi celem, życiem, obowiązkiem i miłością. Pojęła, że została nie tylko Matką Boga, ale zarazem Matką całego Kościoła. Słysząc wszystko, o czym wokół mówiono, „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.” (Łk2,18-19).
Plan Boży istniał, istnieje i będzie istniał, póki ludzkość istnieje, aż Ten, który przyszedł po raz pierwszy, przyjdzie drugi raz na wieczność. Zrozumienie planu Bożego w ramach historii zbawienia powinno stać się bodźcem do naszego duchowego wzrostu, kształtowania się w nas życia Bożego, miłości oraz świadomości, że jedynie Bóg jest dawcą naszego życia, tego naturalnego i nadprzyrodzonego.
Słyszymy również o Słowie. To „Słowo” jest najważniejsze, ma znaczenie bez precedensu, jest słowem podstawowym i tak jednoznacznym, że rozważając dzisiejsze czytania mamy obowiązek zastanowienia się, czy troska o doczesność nie zagłusza naszej troski o życie wieczne? Słowo przekształciło się w nasze Zbawienie, w Jezusa Chrystusa. Stało się ze wszech miar jasne, że Słowo jest u Boga i Bogiem jest Słowo. To Słowo kolejny raz pojawiło się na naszej Ziemi w nędzy i ubóstwie, w zimnie i ogołoceniu, w skalnej grocie, wśród pastuszków i zwierząt. I znów Słowo stało się najważniejsze.
Czy rozważając tajemnicę Słowa Wcielonego odkrywamy plan Boga odnośnie do naszego własnego zbawienia? Trwajmy zatem z łaską w sercu, z miłością do bliźniego, a więc i do siebie samego, rozumiejąc pojęcie Słowo jako Ojca i Syna i oddając się w macierzyńską opiekę Świętej Bożej Rodzicielki. To Ona zaprowadzi nas do Swego Boskiego Syna, Jezusa Chrystusa, a przez Niego do Domu Ojca, drogą, którą nieustannie oświeca Duch Święty.

Matko Boża Rodzicielko – dopomóż nam w postrzeganiu naszego życia jako planu Bożego, dopomóż nam kroczyć drogą, którą wybrał nam Bóg poprzez jedno „Słowo”.

IV NIEDZIELA ZWYKŁA 2010

" Zaprawdę, powiadam wam:
żaden prorok nie jest mile widziany
w swojej ojczyźnie.” (Łk 4,24)

Lekarzu, ulecz samego siebie

Najczęściej jest tak, że mając w swoim otoczeniu kogoś, kto ma wiedzę, umiejętności, zdolności manualne, jest na podorędziu – nie doceniamy go, bo pochodzi z naszej osady, naszego kręgu. A ten inny, obcy może nam zaproponować rozwiązania, z których będziemy zadowoleni. I nawet, jeśli okaże się, że to takie samo rozwiązanie, jakie proponował nasz domorosły fachowiec, to uznamy, iż tamten zna się lepiej, bo przecież naszego znamy i co on może nam zaoferować poza tym, o czym my wiemy?

Dzisiejsza opowieść o powołaniu Jeremiasza i rozważana Ewangelia św. Łukasza dokładnie odzwierciedlają sytuację opisaną w prologu. To los, jaki świat gotuje tym, którzy mogą, chcą i mają za zadanie głosić prawdę, którzy być może mają nam do powiedzenia i przekazania coś więcej niż ten obcy, przez nas wybrany.
Szczerze mówiąc, nie dziwię się Jeremiaszowi – a to on został wybrany przez Boga na proroka – że, lęka się przyjąć ten dar. Przewidując, że życie jego będzie z tego powodu pełne niebezpieczeństw, waha się, gdyż nie wie, czy nie zostanie ośmieszony, czy zostanie zauważony, dostrzeżony, czy też stale będzie dla kogoś niewygodny. Podobnie można by powiedzieć o całej galerii proroków ewangelicznych z Janem Chrzcicielem na czele.
Nazaretańczycy, słuchając Jezusa, ulegli myślom zbyt ludzkim. Nie przyszło im do głowy, że Mesjasz przynosi zbawienie nie tylko im, nie tylko jednemu miastu czy narodowi, lecz wszystkim ludziom. Nie do pomyślenia było, że „syn Józefa” (Łk 4,22d) przekazuje im prawdy objawione, że Łaska Boża nie jest związana ani z pochodzeniem, ani z ojczyzną, ani z rasą, ani z zasługami osobistymi, ale jest dana całkowicie darmo. Że Duch Święty tak może działać w każdym z nas.
Przypatrzmy się i sobie, i tym, z którymi przebywamy, i nie wpadajmy w pułapkę poglądów czysto ludzkich. Słuchajmy proroków i apostołów, idąc za nimi w duchu wiary, bo to droga naszego zbawienia. Ale słuchajmy również, co mówią ci, którzy są z nami w naszej codzienności, którzy być może są naszymi cichymi prorokami.

Maryjo, Boża Rodzicielko, Matko nasza, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o zdolnych nauczycieli, którzy nam będą stale wyjaśniać prawdy Boże, i o zdolność rozumienia Słów Bożych kierowanych do nas.

III NIEDZIELA ZWYKŁA 2010

" Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł;
a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione.” (Łk 4,20)

Przekazy, opowiadania, prawdy

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei... (Łk 1,1-3). Już zorientowaliście się, że to nie moje słowa, lecz Świętego Łukasza. Jakże nadal aktualne i żywe.

A Słowa dzisiejszych czytań traktują o czytaniu, słuchaniu, o opowiadaniu prawd żywych, mimo iż pochodzą one z odległej przeszłości. Prorok Nehemiasz opowiada nam, jak to Kapłan Ezdrasz podczas zgromadzenia, „w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni, lecz także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać” (Ne 8,2b) czytał Pismo Prawa Mojżeszowego, nadanego Izraelowi przez Boga. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie reakcja ludu wsłuchującego się w tekst. Czy dzisiaj byłoby możliwym stworzenie takiej sytuacji, by zgromadzeni, słuchający Słowa Bożego, tak żywiołowo reagowali? Owszem, mamy katechezy, nauki stanowe podczas rekolekcji, misji, ale czy rozumiemy to wszystko, co jest przekazywane? Mamy nauczycieli, którzy starają się nam tłumaczyć podczas katechez słowa, zdania, dają nam objaśnienia, ale czy my potrafimy słuchać, rozumieć i stosować w życiu to, co wynika z naszej wiary? W obszernym fragmencie Listu do Koryntian Apostoł mówi do nas takimi słowami: „Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?” (Kor 12,27-30), a ja dodam: czy wszyscy potrafią je zrozumieć?
Chciejmy słuchać, wyciągać wnioski ze Słowa Bożego, słuchać naszych nauczycieli, którym dano zdolność przepowiadania i nauczania, poza tym czytajmy sami, by pogłębiać wiarę, podbudowując ją wiedzą, i kroczyć po Ścieżkach Pana, naszego najlepszego Nauczyciela, który „…nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.” (Łk 4,15-17). A w każdą niedzielę przypominajmy sobie słowa „Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie! Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa…” (Ne 8,9b), słowa Prawa, nauki, wiedzy o Bogu, wierze, nadziei i miłości. „…A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.” (Ne 8,10b).

Maryjo, Boża Rodzicielko, Matko nasza, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o zdolnych nauczycieli, którzy będą nam stale wyjaśniać prawdy Boże, i o łaskę rozumienia Słów Bożych kierowanych do nas.

II NIEDZIELA ZWYKŁA 2010

"Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie." (J 2,5b)

„Różne są dary łaski”

Rodzimy się z różnymi predyspozycjami, i to nie od nas zależy, jakie zdolności czy talenty staną się naszym udziałem. W miarę dorastania nabywamy umiejętności postrzegania i rozróżniania rzeczy dobrych, właściwych, gdyż wpajają nam to rodzice, środowisko, edukacja. I właśnie od wychowania, od umiejętności rozróżniania dobra i zła, a także od naszej świadomości i edukacji religijnej zależy, czy i jak wykorzystamy wrodzone zdolności, talenty.

Dzisiaj, wsłuchując się w słowa padające z Ambony, usłyszymy o tych darach, ale także dowiemy się jak je traktować, by ich nie utracić. Słowa te wypowiedziane były dwa tysiące lat temu, a nic nie straciły na ważności, są ciągle aktualne, warunkują nasze postępowanie i zachowanie.
W naszym zadufaniu niektóre nasze przymioty, nasze działania postrzegamy jako wynik własnego wysiłku. Mądrość w wysławianiu się bądź realizowaniu niektórych działań przypisujemy sobie uznając, że poprzez naszą edukację i praktykę nauczyliśmy się tak dużo, iż wszelkie osiągnięcia to wyłącznie nasza zasługa. Tymczasem te zdolności mamy dzięki Duchowi świętemu i decyzjom Boga, który widząc ponad czasem użycza nam wielu darów: „dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków.” (Kor 12, 8-10). Z tych darów i z tego, jak je wykorzystaliśmy, będziemy musieli się rozliczyć.
Pozostaje nam posłuchać rady Matki Jezusa, Maryi, skierowanej do sług, a będącej w zasadzie radą dla nas wszystkich: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie." (J 2,5b), dodam – cokolwiek wam powie Bóg, nasz Ojciec.

Maryjo, Boża Rodzicielko, Matko nasza, przez Twoje wstawiennictwo prosimy o zdolność zrozumienia darów, którymi nas obdarza Bóg, i umiejętność ich wykorzystania zgodnie z Planem Bożym.

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO 2010r

"Tyś jest mój Syn umiłowany,
w Tobie mam upodobanie". (Łk 3,22b)

„Bóg był z Nim”

Chrzest oznacza dla nas początek nowego życia z Bogiem i dla Boga i otwiera drogę do nieba. Jest darem, trwałą łaską, która powinna się w nas wciąż rozwijać w miłości i dobru, abyśmy zostali przyjęci przez Boga. Woda jest symbolem życia, które daje wiara w Chrystusa, oraz symbolem czystości, jaką przez tę wiarę otrzymujemy.

Czytania dzisiejsze wyraźnie mówią, czym dla Jezusa jest i czym dla nas ma być chrzest. Zacznijmy rozważania od cytatu z Księgi Izajasza: "Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.” (Iz 42,6-7). To słowa Proroka, który na długo przed przyjściem Chrystusa otrzymał dar przepowiadania o tym, kim ma być i co ma stanowić Zbawiciel.
W podtekście można wyczytać, jak mamy się zachowywać, jak mamy postępować, by chronić i szanować to, co dzięki Chrystusowi otrzymaliśmy, czyli podwaliny naszego obecnego i przyszłego życia, życia zgodnego z planem Bożym, życia w wierze, nadziei i miłości, które z kolei są podstawami naszego życia tego i wiecznego, a zarazem prowadzą nas ścieżkami Pana. Uzdrowieni z choroby grzechu pierworodnego, by już nie być pod władzą szatana, mamy prawo i obowiązek uświadamiać innym, czym jest wiara w Boga, wiara w wieczność. Bowiem „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie.” (Dz 10,34 – 35).
I jeszcze coś, nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, iż jesteśmy dziećmi, synami i córkami oczekiwanymi przez kogoś. To oczekiwanie dotyczy nie tylko naszych rodziców, ale przede wszystkim Boga, który kochając nas, nie pragnąc naszego zła, lecz świetlanej przyszłości, daje nam możliwość korzystania z sakramentów, będących podwalinami wiecznego życia i chwały obcowania z Bogiem po naszym przejściu do lepszego, wiecznego życia.
Nie wiem jak Wy, ale jako dziecko Boże, po chrzcie, od swego Ojca w niebie chciałbym usłyszeć słowa, które Bóg skierował do Swojego Syna Jezusa Chrystusa podczas Chrztu „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.” (Łk 3, 33b).

JEZU CHRYSTE, pozwól nam zrozumieć, ile dla nas znaczy znamię Chrztu Świętego, które czyni nas dziećmi Ojca i prowadzi według Bożych planów do DOMU OJCA. 

 II NIEDZIELA PO BOŻYM NARODZENIU 2010

„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.” (J 1,1)

SŁOWO, ŚWIATŁOŚĆ I ŻYCIE

Coś, co dla nas w codziennym życiu jest standardem, bez czego nie jesteśmy w stanie funkcjonować, bo musimy tym czymś określać swoje chęci, pragnienia, żądania, emocje, jest dla nas czymś tak zwyczajnym, że nie zwracamy na nie uwagi. Słowo – bo nad nim dzisiaj chcemy się pochylić – określa nas i nasze życie, ale głównie przez nie mamy nadzieję, wiarę.

Słowo, to Najważniejsze, przekształciło się w nasze Zbawienie, w Jezusa Chrystusa, stąd dalszy ciąg wersu jest już jaśniejszy, bowiem gdy Bóg w rozmowie z Mojżeszem wypowiedział swoje Imię „Ja Jestem”, stało się ze wszech miar jasne, że Słowo jest u Boga i Bogiem jest Słowo. To Słowo kolejny raz pojawiło się na naszej Ziemi w nędzy i ubóstwie, w zimnie i ogołoceniu, w skalnej grocie, wśród pastuszków i zwierząt. I znów Słowo stało się najważniejsze. Aby złożyć Mu pokłon, świat pobiegł nie do pałaców, lecz do stajenki. Za pasterzami przybyli mędrcy i królowie, mali i wielcy tego świata.
Tej betlejemskiej nocy narodziła się na świecie prawdziwa miłość. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.” (J 1,14). Zajaśniało światłością Gwiazdy Betlejemskiej. To Słowo, Syn Ojca, który jest źródłem wszelkiego życia, zamieszkało wśród nas, aby objawić nam tajemnicę Boga i prowadzić nas prosto do Niego.
Niektórzy słysząc określenie Plan Boży, obruszają się, twierdząc, iż coś takiego nie istnieje, bowiem – mając wolną wolę – sami określamy i wypracowujemy własne plany życiowe. A jednak, ów plan istniał, istnieje i będzie istniał, póki ludzkość istnieje, aż Ten, który przyszedł po raz pierwszy, przyjdzie drugi raz na wieczność. Dlatego zrozumienie planu Bożego w ramach historii zbawienia powinno być podstawą naszego duchowego wzrostu, kształtowania się w nas życia Bożego, a także miłości i rozumienia, że jedynie Bóg jest dawcą naszego życia, tego naturalnego i nadprzyrodzonego.
Rozważając dzisiejsze Słowo Boże zastanówmy się, czy troska o nasze życie doczesne nie zagłusza naszej troski o życie wieczne? Czy rozważając tajemnicę Słowa Wcielonego odkrywamy plan Boga odnośnie do naszego własnego zbawienia? Wkroczmy więc w Nowy Rok z Bogiem w duszy, z łaską w sercu, z miłością do bliźniego, a zatem i do siebie samego, rozumiejąc pojęcie Słowo jako Ojca i Syna i oddając się w macierzyńską opiekę Świętej Bożej Rodzicielki. To Ona zaprowadzi nas do Swego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa, a przez Niego do Domu Ojca, drogą, którą nieustannie oświeca Duch Święty.

JEZU CHRYSTE, jako Słowo wcielone w życie w Światłości, wprowadź nas w Swoje Królestwo, uczyń nas dziećmi swojego Ojca i pozwól nam przemierzać tę drogę według Bożych planów.

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI 2010

„Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy
i rozważała je w swoim sercu.” (Łk2,19)

Matka matek

Słowo mama jest najczęściej pierwszym słowem, jakie wychodzi z ust dziecka. Słowo to nierzadko jest też ostatnim słowem umierającej osoby. Będąc dzieckiem, uciekamy przed niebezpieczeństwem i złym słowem czy sytuacją w ramiona naszej rodzicielki, a ona, tuląc nas, bierze nas na kolana i cierpliwie tłumaczy, jak mamy się zachować, jak mamy żyć.

Dzisiaj, w pierwszy dzień Nowego Roku, świętujemy uroczystość Bożej Rodzicielki. Jak małe dziecko w pierwszych dniach swego życia przytula się do mamy, tak i my w pierwszy dzień roku przytulamy się do Bożej Rodzicielki, szukając w jej ramionach ciepła, nadziei, miłości. Żyjemy w czasach, gdy wszystko dzieje się za szybko, za nerwowo, nierzadko byle jak, ze szkodą dla nas samych. Dlatego właśnie warto pochylić się nad dniem dzisiejszym, by znaleźć te dobra, które ciągle dla nas i przed nami Maryja otwiera.
Chcąc to zrozumieć i przyjąć, wejdźmy razem w to, co nam Bóg przepowiada w Swym Słowie, by poczuć jedność prowadzącą do jedynego celu, co z kolei pomoże nam w przejściu przez życie. Za trudne? Plan Boży od zawsze zakładał wielką miłość do ludzi, stąd to, co było, jest i będzie ma swoje odzwierciedlenie w naszym życiu i postępkach. Ten plan zakładał od zawsze naszą niewierność, nasze bałwochwalstwo. Dlatego Bóg – poprzez swoją wybrankę – zszedł na ziemię przybrawszy postać człowieka; dlatego też to ją obrał za Rodzicielkę Syna, a zarazem Boga. Wiedział dobrze, że Maryja podda się woli Pana, nie będzie protestować, wręcz przyjmie ten dar jako swój cel życia. „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.” (Ga 4,4-5) Wykupieni to my, którzy tutaj i teraz jesteśmy, ale również i ci, którzy byli i będą. I do nich, i do nas skierowane są słowa: „nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” (Ga 4,6-7).
Rodzicielstwo Maryi stało się dla Niej celem, życiem, obowiązkiem i miłością. Prawdziwość Swego Macierzyństwa zrozumiała bardzo szybko i rozważnie, bowiem została nie tylko Matką Boga, ale zarazem całego Kościoła, a to podwójna odpowiedzialność. Zdając sobie z tego sprawę, słysząc wszystko, o czym wokół mówiono, Ona „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.” (Łk 2,18-19). Stała się Matką KAŻDEGO z nas, bez wyjątku. Dlatego możemy się zwracać do niej z wszystkimi sprawami, które nas bolą, męczą, przerażają, ale i tymi, które nas cieszą, radują, pochłaniają.
Rozważmy przytoczone wersety, przeanalizujmy nasze życie i spróbujmy, biorąc za wzór Maryję, podporządkować nasze reakcje, nasze zachowania, nasze słowa temu, co najważniejsze, czyli wierze, nadziei i miłości. Na początku zacznijmy od tych małych, codziennych spraw, a może powoli dojdziemy do większych, tych dla nas ważnych, prawdziwych, celowych. Uda się, tylko potrzeba trochę wytrwałości.
Matko Boża Rodzicielko – wspieraj nas w postrzeganiu i realizacji naszego życia jako planu Bożego, dopomóż nam kroczyć drogą, którą wybrał nam Bóg, miej nas w Swej opiece, Matczynej Opiece. 

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI

„i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie...” (Łk2,16-17)

WYKUPIENI PRZEZ BOGA

Nierzadko zastanawiamy się nad celowością tego, co robimy, nad sensem życia i istnienia. Szukamy swego celu, tej gwiazdki, do której zmierzamy, chcemy sobie wytyczyć prostą, po której mamy przejść przez życie. Nie zdajemy sobie sprawy z celowości i przyczynowości naszych działań i zamierzeń.

Dlaczego? Otóż jesteśmy uwiązani w kieracie pracy, obowiązków, gdzie przyczynowość góruje nad skutkiem. Zamierzenia wyprzedzają czyny. A właściwie powinny one iść w szyku właściwym: zamierzam, czynię, realizuję i korzystam. Żyjemy w czasach, gdy wszystko dzieje się za szybko, za nerwowo, nierzadko byle jak, ze szkodą dla nas samych. A wystarczy wejść w system Bożego przepowiadania, zamysłów, planów, a od razu zrobi się o wiele spokojniej, poczujemy jedność prowadzącą do jednego celu, ten cel pomoże nam przy przejściu przez życie.
Za trudne? Plan Boży od zawsze zakładał wielką miłość do ludzi, stąd to co było, jest i będzie ma swoje uzasadnienie w naszym życiu i postępkach. Ten plan zakładał od zawsze naszą niewierność, nasze bałwochwalstwo, dlatego Bóg – poprzez swoją wybrankę – zszedł na ziemię przybrawszy postać człowieka, dlatego też to ją obrał jako Rodzicielkę Syna, a zarazem Boga. Wiedział dobrze, że Maryja podda się woli Pana, nie będzie protestować, wręcz przyjmie ten dar jako swój cel życia. „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.”(Ga4,4-5) Wykupieni to my, którzy tutaj i teraz jesteśmy, ale również i ci, którzy byli i będą. Wyłącznie i zawsze: „nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” (Ga4,6-7).
To Jej Rodzicielstwo było dla Maryi celem, życiem, obowiązkiem i miłością. Pojęła bardzo szybko i rozważnie, co oznacza Macierzyństwo w Jej wydaniu, bowiem została nie tylko Matką Boga, ale zarazem całego naszego Kościoła, więc podwójna odpowiedzialność i powaga. A zdając sobie z tego sprawę, słysząc wszystko, o czym wokół mówiono, Ona „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.” (Łk2,18-19).
No fajnie, ktoś powie, ale to wszystko mnie nie dotyczy, Matką Boga już nie będę, a sam(a) nie czuję się w stanie realizować, tak jak ci starożytni, teraz mamy mniej czasu, więcej zajęć, ja do tego się nie nadaję... Błąd. Rozważmy powyższe wersety, zastanówmy się nad swoim życiem, może jednak znajdziemy w sobie to coś, co pozwoli nam znaleźć ten rytm, tę linię planu naszego życia, jak to zrobiła Rodzicielka. Na początku zacznijmy od tych małych, codziennych spraw, a może powoli dojdziemy do większych, tych dla nas ważnych, prawdziwych, celowych. Uda się, tylko potrzeba trochę wytrwałości.

Matko Boża Rodzicielko – dopomóż nam w postrzeganiu naszego życia jako planu Bożego, dozwól nam kroczyć drogą, którą wybrał nam Bóg.

II NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo” (J1,1-2)

NADZIEJA NASZEGO POWOŁANIA

W zasadzie po dzisiejszych czytaniach nie powinno już nic być dopowiedziane, napisane i odczytane. To, co zawierają czytania i Ewangelia, wystarczająco nas uświadamia o tym, jaka powinność i rola do spełnienia nam przypadła.

Ale ad vocem, trzeba dodać i uzmysłowić sobie, kto i jak nam to wszystko przygotował. ”Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa... wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.”(Ef1, 3-5). Więc zanim my wszyscy, ci, którzy byli przed nami, i ci, co przyjdą po nas, zostaliśmy stworzeni, już mieliśmy swoją rolę w planie Bożego Zbawienia, w planie świętości, w planie Łask Bożych. To wprost niemożliwe, ktoś powie, to w głowie się nie mieści, powie drugi. A owszem, bo to co Bóg czyni i postanawia jest dla nas niewyobrażalne, lecz realne. To miłość Boga, niezmierzona dobroć powoduje, że jesteśmy wezwani do świętości. JESTEŚMY POWOŁANI do tego, co nam przeznaczył Bóg. To Słowo, które „…było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.”(J1, 1-2) Było zaczynem wszystkiego dobra i naszego życia, aż w końcu pora, byśmy poznali Słowo, przez które świat się stał, a Którego nie poznał. Bowiem „Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce.”(J1, 18)

I na koniec podeprę się słowami Świętego Pawła, który w Liście do Efezjan podaje nam zakończenie tego rozważania: „Przeto i ja, usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach. [Proszę w nich], aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. [Niech da] wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych.” (Ef1, 15-18).

NIEDZIELA – ŚWIĘTO CHRZTU PAŃSKIEGO

„Ja chrzciłem was wodą, On zaś
chrzcić was będzie Duchem Świętym» (Mk 1,8)

PREZENT NA CAŁE ŻYCIE

Kiedy otrzymujemy jakiś prezent, to jesteśmy niecierpliwi i jak najszybciej chcemy zobaczyć co jest wewnątrz opakowania. Może to dziwne, ale niektórzy z nas nie mieli jeszcze czasu, aby otworzyć prezent, jaki ofiarował nam Bóg w dniu naszego chrztu: prezent, który uczynił nas bogatymi. Jednak jeżeli jest on jeszcze opakowany albo tylko częściowo otwarty, to nie jesteśmy świadomi jego wartości i nadal chodzimy po świecie i żebrzemy o świecidełka. Może więc warto w końcu zdecydować się na otwarcie Bożego daru.

Chrzest, bo o tym darze dzisiaj mówimy, to dar niebywały, nie do przecenienia, a jednocześnie niewidzialny i nie dający się dotknąć. To znamię, które nam towarzyszy przez całe życie, niezależnie od tego, czy sobie zdajemy z tego sprawę czy nie. Czy przyjmujemy ten dar i korzystamy z niego? To zależy od nas samych, ale dzięki temu darowi jesteśmy społecznością, wspólnotą, rodziną.
Izajasz, kierując swoje teksty do Pana, pisze o nas tymi słowami: „abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności” (Iz 42,7). Otrzymując chrzest zaczynamy widzieć, stajemy się wolni, stajemy się świadomi tego, co nam przeznaczone, aby pozostać przy prawdzie i wolności, wierze i sprawiedliwości. Ktoś zapyta, jak chronić coś, czego nie widać, czego nie można dotknąć, co jest niedostrzegalne. To proste: potrzebujemy tylko wiedzy, miłości i modlitwy, bo jeśli nie tych trzech, to czego?
Mam wrażenie, że nasze pokolenia, mimo opowiadania się za katolicyzmem, w rzeczywistości niewiele z nim mają wspólnego, a to, co robimy, to w większości na pokaz i dla świętego spokoju. Pokazujmy zatem naszą wiarę na co dzień, stosujmy ją, bądźmy z nią zaprzyjaźnieni, niech to będzie nasza codzienność. My, chrześcijanie, jesteśmy przez chrzest członkami Kościoła Chrystusowego; to nas zobowiązuje do ewangelizacji, do modlitwy, do miłości, więc sprostajmy wyzwaniu, pokazujmy innym, że nie wstydzimy się wiary. Edukujmy siebie i innych, bo przed nami wspólny cel: przez wiarę kroczyć drogą świętości do Boga.

Nasza wiara to nasza kultura, Kultura duchowa – chrześcijańska, począwszy od naszego zachowania się wobec wiary, wobec naszych braci i sióstr w wierze, poprzez pokazywanie naszej kultury codziennej, aż do kultury przez duże K, czyli szerzenia kultury wiary, kultury religii, kultury modlitwy, wreszcie kultury Ewangelizacyjnej. To aż tyle i tylko tyle. Ale … czy potrafimy? 

II NIEDZIELA ZWYKŁA

„Czyż nie wiecie, że ciało wasze
jest świątynią Ducha Świętego,
który w was jest, a którego macie od Boga...” (1 Kor 6,19)

CHCIEĆ SŁYSZEĆ, CHCIEĆ BYĆ

To, co dzisiaj słyszymy w czytaniach, jest wyjątkowo jasnym przekazem tego, co Pan nam obwieszcza o naszej przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Tłumaczy nam, jak słuchać, jak słyszeć, jak postrzegać nie tylko słowo Pana, ale i Jego osobę. Jak być posłusznym i otwartym na wołanie, wołanie Tego, Kto wie, jak i kiedy nas powołać, i Kto wie, kim lub czym byliśmy, jesteśmy i będziemy.

Za szybko? Zbyt wiele słów, które niewiele nam mówią? Może po kolei. Przykład Samuela wołanego przez Pana, Samuela, który „jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione...”( 1 Sm 3,7), obrazuje nas, którzy słyszymy wołanie Pana, ale jeszcze nie jesteśmy gotowi na nie odpowiedzieć. Musimy dopiero zrozumieć i wsłuchać się w wołanie, aby potem być gotowymi na przyjęcie Słowa Pańskiego, na to, by Pan był z nami i „Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię.” (1 Sm 3,19).
Musimy być gotowi na przyjęcie Słowa, ale również na spełnienie tego, czego od nas Pan oczekuje. A czego, zapytacie? Oczekuje od nas wiedzy o tym, kim jesteśmy, mówi nam, „czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6, 19-20). Mówi nam, iż nasze ciało to świątynia Pana, to dom, w którym mieszka Bóg, uświadamia nam również to, że Jego śmierć na krzyżu spowodowała, że jesteśmy Jego własnością, Jego domem, Jego Kościołem. Jeżeli to zrozumiemy, łatwiej będzie nam kroczyć przez życie doczesne, zmierzając ku wieczności.
Aby wiedzieć, jak postępować, mamy brać wzór od tych, którzy jako pierwsi zostali powołani do służby Pana, którzy bez ociągania porzucili doczesność, zgadzając się na wszystko, łącznie ze zmianą imienia, którzy pozostali wiernymi do ostatniej chwili życia „«Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.” (J 1, 42). Wiem, że nie jest łatwo w dzisiejszych czasach rzucić wszystko dla Niego i podążać Jego drogami. Ale i my w dzisiejszych – jakże ciekawych – czasach mamy możliwości podążania za Panem mimo naszych obowiązków, mimo różnych spraw doczesnych, które nas krępują niewidzialnymi nićmi życia.
Dla tych jednak, którzy pozwolą sobie na usłyszenie wołania, na bycie świątynią Pana, wreszcie na podążanie Jego drogą, czeka niespodzianka nie tylko w wieczności, ale i tutaj, na ziemi: to Błogosławieństwo, mądrość i miłość, które pomagają nam w każdej chwili naszego bytowania. To się przydaje...

Panie daj mi umiejętność usłyszenia Twojego wołania, bym podążał Twoją drogą, drogą miłości i sprawiedliwości, którą Ty Jesteś.

III NIEDZIELA ZWYKŁA

„Niech każdy odwróci się
od swojego złego postępowania
i od nieprawości, którą [popełnia]
swoimi rękami.” (Jon 3,8)

POSŁUSZEŃSTWO BOGU

Ten cytat to ani groźba, ani żądanie, to prośba oraz dobra rada. Sami przecież wiemy z doświadczenia, że to, co dobre, jest czynem naszych rąk, naszych myśli. Dobrze by było, gdybyśmy żyli w prawdzie, w pokoju, bez swarów i kłótni, gdybyśmy wiedzieli jak żyć, by spokojnie iść swoją drogą bez większych problemów, bez zgrzytów z wiarą, bez obrazy Boga, nie mówiąc już o zgrzytach w samym sobie.

Częściowo mamy możliwość uczyć się tego, jak postępować, czytając Pismo Święte i słuchając czytań mszalnych w niedzielę i w tygodniu, czytań, które opowiadają nam, jak żyli nasi przodkowie, jak byli posłuszni Bogu. Jasne – powiecie – oni mieli łatwiej, bo mieli proroków, żyli w czasach Chrystusa. No, poniekąd to prawda. Jonasz w dzisiejszym czytaniu przestrzega mieszkańców Niniwy, że muszą przyoblec wory pokutne, aby przebłagać Boga za nieprawości i grzechy. „Niech obloką się w wory - <ludzie i zwierzęta> - niech żarliwie wołają do Boga!” (Jon 3, 8). Ale przecież i w naszych czasach są prorocy, są ci, którzy nam mówią co robić, jak żyć, by być zbawionym, by żyć pełnią Boga. Problem polega tylko na jednym: czy my potrafimy słuchać współczesnych proroków?
Niestety, albo ich nie zauważamy, albo jesteśmy w nich zapatrzeni tak, że już nie potrafimy zrozumieć tego, co nam mówią, co chcą przekazać. Nasza percepcja zawęża się do obrazu osoby (np. Jan Paweł II), a słowa wprawdzie pobrzmiewają w naszych uszach, ale czy to, co słyszymy, jesteśmy w stanie zrozumieć? Nie chodzi tutaj o konkretną osobę, lecz o naszą zdolność rozumienia, rozważania słów usłyszanych lub przeczytanych. Obyśmy nie byli porównywani do ludzi, o których mówi św. Paweł w liście do Koryntian: „ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali.” (1 Kor 7, 30-31).
Czas, byśmy w końcu w myśli, słowie i czynie pamiętali, że winniśmy posłuszeństwo Bogu, byśmy pamiętali, że «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.», byśmy zareagowali na wezwanie «Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1, 15).

Panie Daj nam możliwość zrozumienia Twoich Słów, daj nam Poznać Twoją Miłość, abyśmy byli jedno, abyśmy zawsze byli Twoimi.

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list