Dziś 30 kwietnia 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 1


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Jak to z Komunią bywało

Sposób przyjmowania Komunii św. ulegał przemianom w historii Kościoła. Jak uczy Sobór Watykański II zmiany liturgiczne są procesem naturalnym. "Liturgia bowiem składa się z części niezmiennej, pochodzącej z ustanowienia Bożego, i z części podlegających zmianom, które z biegiem lat mogą lub nawet powinny być zmienione" - czytamy w konstytucji o liturgii z 1963 r. Dziś, w świetle obowiązującego prawodawstwa liturgicznego w obrządku rzymsko-katolickim, obok przyjmowania Hostii bezpośrednio do ust, rozpowszechnione jest także udzielanie Komunii na dłonie wiernych.

Historia

Pierwsi chrześcijanie w postawie stojącej otrzymywali Ciało Pańskie na rękę i sami wkładali je do ust. Niekiedy zabierali je także ze sobą do domu dla chorych lub dla siebie, by w razie grożącego im męczeństwa przyjąć wiatyk albo móc każdy dzień rozpocząć od przyjęcia Eucharystii. Jak przypomina w jednym z artykułów o. Jacek Salij OP, świeccy wierni mieli bardzo duży dostęp do świętej Hostii. Hagiografia przywołuje św. Tarsycjusza, młodego męczennika z III wieku, który nie pozwolił sobie wydrzeć Komunii świętej, którą niósł do uwięzionych współwyznawców. Święty był świeckim młodzieńcem, który pełnił rolę akolity, roznoszącego Komunię chorym czy uwięzionym. W czasach starożytnych zwyczaj zabierania do domów i przechowywania w nich Eucharystii był, wedle wielu źródeł, dość powszechny. Dzięki temu nie tylko podczas niedzielnej liturgii dostępowano komunii z Bogiem, ale każdy dzień można było rozpocząć od przyjęcia Eucharystii. Tertulian, kiedy na samym początku III wieku chce zniechęcić współwyznawców do zawierania małżeństw z niewierzącymi, podaje m.in. taki argument: "Twój mąż nie będzie wiedział, czym jest to, co potajemnie spożywasz przed wszelkim innym pokarmem. A jeśli zauważy, że jest to Chleb, będzie sądził, że jest to chleb zwyczajny. Czy ten, kto nie wie, o co tu chodzi, bez niechęci i podejrzeń przyjmie cierpliwie twoją informację, że jest to lekarstwo, a nie żaden chleb". W V w. św. Ambroży wspomina o następującym wydarzeniu: gdy okręt, na którym znajdował się jego rodzony brat, zaczął tonąć, okazało się, iż ktoś z pasażerów miał przy sobie Komunię św. i podzielił się nią z bratem Ambrożego. Zwyczaj przechowywania świętej Hostii w domach mógł zaniknąć z powodu niedotrzymywania przez wiernych wysokich wymagań moralnych i wymogów bezpieczeństwa dla świętej Eucharystii. Św. Cyprian w III w. wspomina chrześcijankę, która wzięła udział w obrzędach pogańskich. Kiedy "próbowała otworzyć swymi nieczystymi rękami skrzynię, w której była Komunia, odstraszona została ogniem, jaki się stamtąd wydobywał, i nie ważyła się dotykać". Przy okazji źródła wspominają też o praktyce przyjmowania Komunii na rękę. W korespondencji z papieżem Sykstusem II, biskup Aleksandrii Dionizy pisze o pewnym chrześcijaninie, którego chrzest był wątpliwy: "Powiedziałem natomiast, że wystarczy mu wieloletnia łączność z Kościołem. Ponieważ słuchał on słów eucharystycznych i razem z wszystkimi odpowiadał: Amen, i stał przy stole, i wyciągał ręce na przyjęcie Świętego Pokarmu, i brał go, i miał przez długi czas udział w Ciele i Krwi Pana naszego, nie miałbym odwagi obdarzać go nowym odrodzeniem. Kazałem mu być dobrej myśli i z silną wiarą a dobrą nadzieją zbliżać się do przyjmowania rzeczy świętych". Z przyjęciem świętej Hostii na ręce związane były też głębokie treści duchowe i teologiczne. Słynne jest świadectwo pozostawione przez św. Cyryla z Jerozolimy, który w IV w. poucza nowo ochrzczonych: "Podchodząc nie wyciągaj płasko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw dłoń lewą lub prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla: do wklęsłej dłoni przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz \'Amen\'. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. Bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby stratą jakby części twych członków. Bo czyż nie niósłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym hardziej żalem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota i innych szlachetnych kamieni". Tertulian przestrzega natomiast, że chrześcijanin potrafi tych samych rąk, w które bierze Ciało Pańskie, używać do kultu bałwochwalczego.

Synod w Konstantynopolu pod koniec VII wieku przedstawił teologiczną argumentację dla przyjmowania Eucharystii. Wielu chrześcijan ogarniętych bojaźnią przed dotykaniem Chleba zaczęło się posługiwać, zamiast dłonią, złotym talerzykiem. Synod zakazuję takiej praktyki i poucza o godności samego człowieka, a nie złota: "Człowieka, stworzonego na obraz Boży, święty Apostoł nazywa wzniośle ciałem Chrystusa i świątynią. Wyniesiony ponad wszelkie widzialne stworzenie, dzięki zbawczej męce Chrystusa człowiek został powołany do niebieskiej chwały, a przyjmując Ciało i Krew Chrystusa, nieustannie przemienia się na życie wieczne, jego zaś ciało i dusza uświęca się przez przyjmowanie Bożej łaski. Zatem kto pragnie przyjąć podczas liturgii przeczyste Ciało i zjednoczyć się z Nim przez Komunię, niech złoży ręce na podobieństwo krzyża i tak niech przystępuje, przyjmując udział w łasce".
W VIII w. św. Jan z Damaszku naucza podobnie: "Zbliżajmy się z gorącym pragnieniem i mając dłonie ułożone na sobie w kształt krzyża, bierzmy na nie Ciało Ukrzyżowanego, a zwracając ku Niemu oczy, usta i czoło, przyjmujmy ten boski Węgiel, aby ogień naszej tęsknoty połączony z jego żarem spalił nasze grzechy i oświecił serca, a uczestnictwo w Bożym płomieniu rozpłomieniło nas i przebóstwiło". Przy okazji źródła wspominają też o praktyce przyjmowania Komunii na rękę. W korespondencji z papieżem Sykstusem II, biskup Aleksandrii Dionizy pisze o pewnym chrześcijaninie, którego chrzest był wątpliwy: "Powiedziałem natomiast, że wystarczy mu wieloletnia łączność z Kościołem. Ponieważ słuchał on słów eucharystycznych i razem z wszystkimi odpowiadał: Amen, i stał przy stole, i wyciągał ręce na przyjęcie Świętego Pokarmu, i brał go, i miał przez długi czas udział w Ciele i Krwi Pana naszego, nie miałbym odwagi obdarzać go nowym odrodzeniem. Kazałem mu być dobrej myśli i z silną wiarą a dobrą nadzieją zbliżać się do przyjmowania rzeczy świętych". Z przyjęciem świętej Hostii na ręce związane były też głębokie treści duchowe i teologiczne. Słynne jest świadectwo pozostawione przez św. Cyryla z Jerozolimy, który w IV w. poucza nowo ochrzczonych: "Podchodząc nie wyciągaj płasko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw dłoń lewą lub prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla: do wklęsłej dłoni przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz \'Amen\'. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. Bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby stratą jakby części twych członków. Bo czyż nie niósłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym hardziej żalem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota i innych szlachetnych kamieni". Tertulian przestrzega natomiast, że chrześcijanin potrafi tych samych rąk, w które bierze Ciało Pańskie, używać do kultu bałwochwalczego. 

Dotykanie ręką Ciała Pańskiego wiązało się z głęboką wiarą w zbawczą działanie Boże, które dosięga nie tylko sfery ludzkiego ducha, ale obejmuje całego człowieka, także jego ciało. Podejście do Eucharystii cechował przy tym głęboki szacunek i delikatność oraz poczucie godność przystępującego do Komunii człowieka. Na przełomie IX i X wieku Kościół odszedł od praktyki przyjmowania Komunii na rękę. Wprowadzono zwyczaj podawania Ciała Pańskiego wprost do ust. Wiązało się to z przekonaniem, że forma ta jest doskonalsza i bardziej godna dla Sakramentu. Był to jednocześnie czas pewnego kryzysu teologii i duchowości. Do Komunii św. zaczęto przystępować bardzo rzadko. Odrzucono przekonanie, że uczestnictwo we Mszy św. bez spożywania postaci eucharystycznych nie ma zbyt wielkiego sensu. Od X w. uczestnictwo we mszy i przystępowanie do Komunii zostały dość mocno rozdzielone. W centrum mszy stanął cud konsekracji dokonywany przez wyświęconego kapłana i adoracja widzianego z dala Boga, ukrytego w Chlebie, przez napełnionych nieraz pobożnym lękiem i trwogą wiernych. Można też zauważyć postępowanie procesu rytualizacji wiary i klerykalizacji liturgii. Komunia stawała się coraz bardziej tajemną, świętą rzeczą, której dotknięcie groziło nieznanymi konsekwencjami. Msza św. stała się w pewien sposób nie tyle ofiarną ucztą eucharystyczną (czyli dziękczynną), co ofiarniczym rytuałem, którym posługiwał się przede wszystkim wtajemniczony kler. Świeccy nie mogli nawet dotykać naczyń liturgicznych, także poza Mszą św. Powrót do częstszej praktyki przystępowania do komunii nastąpił właściwie dopiero w XX wieku.

Powrót do tradycji

Możliwość powrotu do praktyk z wczesnej tradycji Kościoła oraz zachętę do reformy liturgii dał Sobór Watykański II. W konstytucji o liturgii czytamy m.in.: "Aby lud chrześcijański pewniej czerpał ze świętej liturgii obfitsze łaski, święta Matka kościół pragnie dokonać ogólnego odnowienia liturgii. Liturgia, bowiem skalda się z części niezmiennej, pochodzącej z ustanowienia Bożego, i z części podlegających zmianom, które z biegiem lat mogą lub nawet powinny być zmienione, jeżeli wkradły się do nich elementy, które niezupełnie dobrze odpowiadają wewnętrznej naturze samej liturgii, albo, jeżeli te części stały się mniej odpowiednie. To odnowienia ma polegać na takim układzie tekstów i obrzędów, aby one jaśniej wyrażały święte tajemnice, których są znakiem, i aby lud chrześcijański, o ile to możliwe, łatwo mógł je zrozumieć i uczestniczyć w nich w sposób pełny, czynny i społeczny, (n.21)". Ojcowie soborowi nie precyzują dokładnego sposobu zmian, wypowiadają się jedynie o naczelnych za-sadach reformy teologii i liturgii. "Porządek Mszy należy tak przerobić, aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, a wiernym bardziej ułatwić pobożny i czynny udział. W tym celu obrzędy należy uprościć, zachowując wiernie ich istotę; należy opuścić to, co z biegiem czasu stało się powtórzeniem lub dodatkiem bez większej korzyści. Natomiast pewne elementy, zatracone w ciągu wieków, należy przywrócić stosownie do pierwotnej tradycji Ojców Kościoła, o ile to będzie pożyteczne lub konieczne (50)" - czytamy w części poświęconej bezpośrednio Eucharystii. Takie myślenie stanęło m.in. u podstaw powrotu zapomnianych praktyk i odrzucenia pewnych naleciałości. Jedną z naleciałości było odseparowanie czynności ofiarniczych Mszy św. od przyjmowania Komunii św. Taki rozdźwięk wiązał się również z przemianami duchowości. Zaczęła zanikać świadomość kapłaństwa powszechnego wiernych, którzy zostali uznani za oddzielonych od świata sacrum. Świętość stała się domeną duchownych, którzy jako doskonalsi mieli pełniejszy przystęp do Boga. Tym czasem laikat, co podkreśla słowo "świeccy" pozostawał w przestrzeni profanem, rzadko mając dostęp do sacrum. Reformę liturgii i teologii Kościoła podjął Sobór Watykański II. Obok zmian pryncypiów liturgicznych, przywracał też naukę o godności kapłańskiej, królewskiej i prorockiej wszystkich wiernych. Przypomniany przez teologię posoborową wymiar Mszy św. jako ofiary pod postacią uczty przyczynił się do powrotu bardziej wspólnotowego wymiaru Eucharystii, obecnego w pierwszych wiekach po Chrystusie.

Aktualne prawodawstwo

Aktualne dokumenty kościelne dotyczące dyscypliny liturgicznej wskazują na możliwość udzielania Komunii św. na rękę. Może to być równoprawny i równie godny sposób przyjmowania Ciała Pańskiego. Taka praktyka jest stosowana w większości krajów świata. Jednocześnie, jak czytamy w tychże dokumentach, nikomu nie wolno zabronić przyjmowania Eucharystii bezpośrednio do ust. Obowiązujące w Kościele powszechnym III wydanie Mszału rzymskiego we wstępie mówi wyraźnie:, „Jeżeli udziela się Komunii świętej tylko pod jedną postacią chleba, kapłan każdemu z przyjmujących ukazuje uniesioną nieco Hostię, mówiąc: \'Ciało Chrystusa\'. Przystępujący do Komunii świętej odpowiada: \'Amen\' i przyjmuje Najświętszy Sakrament do ust lub, jeśli jest to dozwolone, na dłoń, według swego uznania. Przystępujący do Komunii spożywa całą świętą Hostię tuż po jej przyjęciu (n. 161)". "Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego", które zawiera ten przepis, obowiązuje w Polsce od początku Wielkiego Postu (25 lutego) 2004 r. Sposób przyjmowania Komunii jest, zatem uzależniony od osobistej decyzji wiernego w ramach form dozwolonych w danym Kościele lokalnym.

Watykańska instrukcja z 23 kwietnia 2004 r. "Redemptionis sacramentum", poświęcona jak czytamy w jej podtytule "niektórym sprawom dotyczącym Najświętszej Eucharystii, których należy przestrzegać i unikać", także dopuszcza Komunię św. na rękę: "Chociaż każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię świętą do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię. Ze szczególną troską trzeba jednak czuwać, aby natychmiast na oczach szafarza ją spożył, aby nikt nie odszedł, niosąc w ręku postacie eucharystyczne. Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzie-lać wiernym Komunii świętej na rękę, (n. 92)". Wymienione niebezpieczeństwa nie przekreślają godności, osadzonej przede wszystkim w duchowym wymiarze człowieka, przyjęcia Eucharystii na dłoń. Możliwość udzielania wiernym Komunii św. na rękę w Polsce wprowadzają dokumenty II Synodu Plenarnego z 1999 r., zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w 2001 r. W dokumencie pt. "Liturgia Kościoła po Soborze Watykańskim II" w punkcie 92. czytamy: "Synod Plenarny potwierdza i wyraża szacunek dla zwyczaju przyjmowania Komunii św. \'do ust\' w postawie zarówno klęczącej, jak i stojącej, nie wykluczając jednak innych form przyjmowania Komunii św., z zachowaniem najwyższej czci dla Eucharystii". A zatem udzielanie Komunii św. na rękę jest zgodne z prawem, ponieważ wedle powszechnego prawa Kościoła jest jedną z tych dopuszczalnych form. Obecnie Konferencja Episkopat Polski pracuje nad instrukcją nt. udziału i postaw wiernych w liturgii, która mówi m.in. o przyjmowaniu Komunii św. na rękę. Najprawdopodobniej dokument będzie przedmiotem obrad na zebraniu plenarnym KEP w marcu 2005 r.

Kontrowersje

Dzisiaj przeciwnicy udzielania Komunii na rękę nieraz posługują się argumentami prawno-litrugicznymi albo sugestiami socjologicznymi. Można spotkać grupy katolików, którzy twierdzą, że jedynie godnym sposobem sprawowania Eucharystii jest tzw. msza trydencka. "Szanuję mszę trydencką, ale nie przyznam jej takiego miejsca, które by kazało mi nazwać ją \'wieczną\', \'wszechczasów\', czy \'klasyczną\'. Jest to godzien szacunku i czci ryt sprawowany przez większą część Kościoła łacińskiego (bo nie przez cały) przez 400 lat jego historii. Jeżeli są wierni, dla których jest on nadal żywym źródłem wiary i miłości Chrystusa, mają prawo w nim uczestniczyć, zgodnie z przepisami Kościoła, wymagającymi m.in., by nie podważali oni doktrynalnej ścisłości obecnie obowiązującego rytu" - tak komentarz znajdziemy u liturgisty o. Tomasza Kwietnia. Obok zwolenników mszy trydenckiej, która nie dopuszczała do komunii na rękę, można znaleźć odwołania do dokumentów kościelnych. Jednym z nich jest instrukcja Kongregacji Kultu Bożego "Memoriale Domini" z 1969 r. Czytamy tam m.in.: "Zwyczaj zanoszenia Eucharystii nieobecnym został wkrótce powierzony tylko szafarzom wyświęconym, z tego względu, aby z większą uwagą okazywać cześć dla Ciała Chrystusa, a także ze względu na potrzeby ludzi. W następnym czasie, po dokładnym zbadaniu rozumienia tajemnicy Eucharystii, jej znaczenia i obecności w niej Chrystusa, z uwagi na poczucie czci dla Najświętszego Sakramentu i pokorę, której jego przyjmowanie wymaga, wprowadzono zwyczaj, iż sam szafarz kładzie kawałek konsekrowanego chleba na języku komunikanta. Z punktu widzenia całego współczesnego Kościoła, należy zachować ten sposób rozdawania Komunii świętej, nie tylko, dlatego, iż opiera się on na tradycji wielu wieków, ale szczególnie, dlatego, iż jest on oznaką czci wiernych dla Eucharystii." Papież zastrzega sobie decyzję w sprawie ewentualnej zmiany sposobu udzielania Komunii św. np. przez położenie Hostii na rękę i takiej zgody wówczas Paweł VI nie wydał. Jednak ta instrukcja nie jest niezmiennym dokumentem wysokiej rangi doktrynalnej, lecz jedynie zarządzeniem dotyczącym dyscypliny liturgicznej i może ulec zmianie. Wydany przez Pawła VI "Mszał rzymski" w swym wprowadzeniu nie wspomina kwestii przyjmowania Komunii na wyciągnięte dłonie. Soborowa odnowa liturgiczna sprawiła jednak, że nie tyle zaproponowano nowość, co przypomniano coś starego, a mianowicie starożytny zwyczaj przyjmowania Komunii św. na rękę. Instrukcja "Memoriale Domini" jest jednym z wyrazów obaw, że ta wprowadzana na nowo praktyka doprowadzi do utracenia kultu i pobożności eucharystycznej. W 1973 roku Kongregacja do spraw Dyscypliny Sakramentów wydała instrukcję "Immensae caritatis", w której przypomniano, że Komunia św. do ust jest nadal formą zwyczajną i powszechnie obowiązującą, a wprowadzanie Komunii na rękę wymaga zezwolenia Stolicy Apostolskiej i odpowiedniej katechezy wyjaśniającej. W dyskusji przywoływany jest także list apostolski "Dominicae cenae" Jana Pawła II z 1980 r. Papież przypomina w nim, że wielu miejscach zatwierdzona została praktyka udzielania komunii na rękę, wcale jej nie zakazuje, a nawet pochwala za "ducha najgłębszej czci i pobożności". Ubolewa jednak z powodu nadużyć: "Dały się jednak słyszeć głosy o rażących wypadkach nieposzanowania Najświętszych Postaci, co bardzo obciąża nie tylko osoby bezpośrednio winne takiego postępowania, ale również Pasterzy Kościoła, którzy jakby mniej czuwali nad zachowaniem się wiernych względem Eucharystii. Zdarza się także, że czasem nie bierze się pod uwagę wolnego wyboru tych, którzy mimo pozwolenia na udzielanie Komunii świętej na rękę, pragną przyjmować ją bezpośrednio do ust. Trudno, więc o tych wszystkich bolesnych sprawach nie wspomnieć w kontekście niniejszego listu. Pisząc to, w niczym nie chcę dotknąć tych osób, które w praktykę przyjmowania Chrystusa eucharystycznego \'na rękę\' - tam gdzie została ona zatwierdzona - wkładają ducha najgłębszej czci i pobożności (n.11)." Fałszywie interpretowany bywa także tzw. "przywilej rąk kapłańskich". W dokumencie czytamy dalej: "Dotykanie Świętych Postaci, podejmowanie [w angielskim tekście czytamy wyraźnie: udzielanie (rozdawanie) - przyp. ML] ich własnymi rękami jest przywilejem tych, którzy mają święcenia, co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii. Wiadomo, że Kościół może dać takie uprawnienie pewnym osobom poza Kapłanami i Diakonami, czy to akolitom spełniającym swoją posługę, zwłaszcza, gdy przygotowują się do święceń Kapłańskich, czy innym osobom świeckim, gdy zachodzi po temu prawdziwa potrzeba, ale zawsze po odpowiednim przygotowaniu (n.11)." Przywilej dotyczy z jednej strony kapłanów, którzy jako jedyni dokonują konsekracji. Z drugiej strony słowo "przywilej" nie dotyczy sprawy dotykania Hostii, ale jej udzielania. Rozdawać Komunię św. mogą wyświęceni szafarze, a także, jak czytamy dalej, szafarze świeccy.
Posługiwanie się wyimkami prawno-liturgicznymi z kościelnych dokumentów jest narażone na błędy. Wystarczy sięgnąć pamięcią do jednego z orzeczeń pierwszego soboru w sprawie liturgicznych postaw. Sobór w Nicei (325 r.) w ostatnim, XX kanonie mówi: "Nie należy modlić się na kolanach w niedzielę i w dniach pięćdziesiątnicy. Ponieważ są tacy, którzy klęczą w niedzielę i w dni pięćdziesiątnicy, święty sobór postanowił, że modlitwa do Pana ma być zanoszona w postawie stojącej, by wszędzie był przestrzegany jeden i ten sam porządek." Ten soborowy kanon nigdy nie był odwołany, jednak dziś nie obowiązuje w swej literalnej formie. Drugi rodzaj argumentacji sprzeciwiającej się Komunii na rękę odwołuje się do socjologicznej oceny sytuacji wierzących w Kościołach partykularnych, gdzie taki zwyczaj już się przyjął. Brak jednak racjonalnych argumentów wiążących sposób udzielania Eucharystii z kryzysem wiary. Tendencje socjologiczne nie mają też ścisłego zastosowania w wszystkich swych wymiarach. Mimo przestróg w Polsce nie sprawdziła się socjologiczna teza o upadku religijności pod wpływem procesu "galopującej sekularyzacji".
KAI
(27.02.2005 godz. 04:51)

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list