Dziś 27 kwietnia 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 1


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Teologia odnowy diakonatu stałego

MAREK MARCZEWSKI
Teologia odnowy diakonatu stałego


W drodze, nr 11 (303) 1998

www.mateusz.pl/wdrodze/nr303/303-14-V-Teologia.htm - 24k


Kościół tworzy, buduje siebie poprzez spełnianie swych podstawowych posług, a mianowicie: przepowiadanie słowa, sprawowanie Ofiary mszy św. i sakramentów oraz pełnienie posługi charytatywnej. Oczywiście, liczba posług podstawowych może być większa. Zazwyczaj te trzy łączy się z trzema funkcjami Chrystusa Pana, a mianowicie — prorocką, kapłańską i królewską, czyli służbą (Jan Paweł II). W tym też Kościele „dla pasterzowania ludem Bożym i ustawicznego tego ludu pomnażania ustanowił Chrystus Pan rozmaite posługi święte, które mają na celu dobro całego Ciała” (KK 18,1). Oczywiście, za utrzymanie jedności parafii, a więc podstawowego upodmiotowienia i wydarzenia Kościoła, za to, by zbierała się w celu słuchania słowa Bożego i sprawowania Eucharystii, a także za założenia i konsekwencje wynikające z tego zbierania się (zboru, wspólnoty), to znaczy za braterską służbę wypływającą z chrześcijańskiej miłości, odpowiada urząd kościelny, który „sprawowany jest w różnych stopniach święceń przez tych, którzy od starożytności już noszą nazwę biskupów, prezbiterów i diakonów” (KK 28). Byłoby jednak zbyt wielkim uproszczeniem, a przede wszystkim wypaczeniem struktury Kościoła, myśli jego Założyciela, by tylko w posiadających urząd widzieć odpowiedzialnych za Kościół. Powstał on bowiem „do życia w tym celu, by szerząc królestwo Chrystusowe po całej ziemi ku chwale Ojca, uczynić wszystkich ludzi uczestnikami zbawczego odkupienia i przez nich skierować cały świat rzeczywiście do Chrystusa. Wszelka działalność Ciała Mistycznego zmierzająca do tego celu nazywa się apostolstwem, które Kościół sprawuje przez wszystkie swoje członki, jednak na różne sposoby; powołanie bowiem chrześcijańskie jest z natury swojej również powołaniem do apostolstwa” (DA 2). Możemy zatem powiedzieć, że Sobór postawił znak równania pomiędzy sprawowaniem posługi zbawczej, czyli „szerzenia królestwa Chrystusowego” (a więc duszpasterstwa), a apostolstwem. Możemy też ująć to inaczej: Sobór postawił znak równania pomiędzy apostolstwem, do którego jest wezwany każdy chrześcijanin na mocy sakramentów chrztu i bierzmowania, a duszpasterstwem, do którego zobowiązany jest każdy ochrzczony i bierzmowany z racji swej współodpowiedzialności za Kościół, oczywiście „na różne sposoby”. Wszyscy są bowiem kapłanami (1 P 2,9), niektórzy kapłanami ze specjalnego tytułu. Wszyscy mają zadania misyjne (Dz 10,39), na niektórych zadania te zostały nałożone w sposób szczególny. Wszyscy też powołani są do diakonii, czyli służby, lecz niektórzy poświęcają się jej w sposób szczególny. Z tego też względu mógł Paweł VI w motu proprio Ad pascendum, promulgującym przepisy dotyczące odnowy diakonatu w Kościele rzymskokatolickim, napisać: „(...) dopiero Sobór Watykański II zadośćuczynił prośbom i życzeniom, aby tam, gdzie będzie tego wymagało dobro dusz, przywrócić diakonat stały, stanowiący jakby formę święcenia pośredniego między wyższymi stopniami a pozostałym ludem Bożym, jakby rzecznika potrzeb i życzeń chrześcijańskich wspólnot, jako animatora służby, czyli diakonii Kościoła w chrześcijańskich wspólnotach lokalnych, znak lub sakrament samego Chrystusa Pana, który «nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć»”.
Diakonat jest jednym z trzech stopni sakramentu święceń. Sakrament święceń z kolei jest sakramentem, dzięki któremu „posłanie, powierzone przez Chrystusa Apostołom” jest spełniane w Kościele aż do końca czasów. Obejmuje on trzy stopnie: episkopat (biskupstwo), prezbiterat (kapłaństwo) i diakonat (por.: Katechizm Kościoła Katolickiego n. 1536). Diakonat jest udzielany „za pośrednictwem aktu sakramentalnego nazywanego «święceniami», to znaczy przez sakrament święceń” (tamże n. 1554). Istotnym obrzędem sakramentu święceń, wspólnym dla wszystkich trzech stopni, jest „włożenie rąk przez biskupa na głowę wyświęconego, a także specjalna modlitwa konsekracyjna, będąca prośbą do Boga o wylanie Ducha Świętego i udzielenie Jego darów dostosowanych do posługi, do której kandydat jest wyświęcany” (tamże n. 1573). Jej istotna część w przypadku diakona brzmi następująco: „Panie ześlij na nich Ducha Świętego, aby ich umocnił siedmiorakim darem Twojej łaski do wiernego spełniania ich służby”. Gest nałożenia rąk jest bardzo wymowny: ze strony nakładającego ręce oznacza on ciepło, utulenie i przyjęcie, a ze strony przyjmującego — przyzwolenie i pełne ufności oddanie. Ten gest jest rzeczywistym symbolem, skutecznym znakiem działania Chrystusa wobec człowieka. Działaniu temu towarzyszy święte milczenie, bo wówczas, gdy działa Bóg, ludzkie słowa są zbędne. Nauka o siedmiu darach Ducha Świętego, które stanowią przedmiot modlitewnej prośby, swój początek wywodzi z Księgi Izajasza (11,2): „Są to dary Ducha, którymi napełniony został Mesjasz, a w których mają udział także wyświęcani” — tak czytamy w najnowszym dokumencie poświęconym diakonatowi stałemu Ratio fundamentalis institutionis diaconorum permanentium (art. 6,2), bo opublikowanym przez Watykańską Kongregację Seminariów i Studiów 22 lutego 1998 roku. Od Soboru Watykańskiego II (por. KK 29) została na nowo wprowadzona nie istniejąca od prawie tysiąca lat, a przecież ciągle przypominana forma diakonatu, mianowicie diakonat stały: „Na niższym szczeblu hierarchii stoją diakoni, na których nakłada się ręce «nie dla kapłaństwa, lecz dla posługi». Umocnieni bowiem łaską sakramentalną, w posłudze liturgii, słowa i miłości służą Ludowi Bożemu w łączności z biskupem i jego kapłanami [...]. A ponieważ te obowiązki, nader konieczne dla życia Kościoła, z trudem tylko mogą być spełniane w wielu okolicach przy panującej dziś dyscyplinie Kościoła łacińskiego, można będzie w przyszłości przywrócić diakonat jako właściwy i trwały stopień hierarchiczny”. Wprawdzie cytowany dokument jednoznacznie łączy wprowadzenie diakonatu stałego ze spadkiem powołań kapłańskich (celibat) i chęcią zapobieżenia niedomogom związanym z pełnieniem posługi duszpasterskiej Kościoła, to jednak nie można w tym fakcie upatrywać zasadniczych racji decydujących o jego wprowadzeniu. Jeden z wybitnych współczesnych teologów — Karl Rahner (+ 1984) podkreśla, że istnieje przynajmniej kilka racji uzasadniających zaistnienie tej posługi w Kościele nam współczesnym (por.: DM 16; DKW 17). Cytowany wyżej najnowszy dokument watykański wymienia trzy takie racje: a) zapobieżenie niedomogom związanym z pełnieniem posługi duszpasterskiej z racji braku powołań, b) wzmocnienie łaską sakramentalną tych, którzy w krajach misyjnych spełniają faktycznie służbę diakona, c) wspomożenie w pracy prezbiterów tam zwłaszcza, gdzie ich liczba nie jest wystarczająca (Wprowadzenie 2, 5). Nie bez znaczenia jest także uwaga Markusa Lehnera, teologa z Linzu (Austria), gdy pisze, że istnieje zaskakujące podobieństwo pomiędzy przyczyną zasadniczą, która w czwartym wieku doprowadziła do nagłego upadku diakonatu, a racjami wskazującymi na konieczność jego wprowadzenia w wieku dwudziestym. Zanik diakonatu bowiem — jego zdaniem — rozpoczyna się z chwilą, gdy chrześcijaństwo ze wspólnoty powołanych przez Boga stało się religią państwową, kiedy decydującą rolę nie odgrywa już nawrócenie i świadczenie o wierze, lecz przynależność do określonego narodu, kraju, panującego. Diakonat powraca w Kościele rzymskokatolickim XX wieku, gdy ten traci swój ścisły związek z państwem, kiedy do głosu dochodzi ponownie wspólnota jako miejsce realizacji Kościoła, gdy świadectwo wiary i nawrócenia zyskuje swe głębsze uzasadnienie. Fakt, że od czasu Soboru Watykańskiego II (1962-1965) w Kościele rzymskokatolickim został przywrócony diakonat „jako właściwy i trwały stopień hierarchiczny” (KK 29) oznacza najpierw, że istnieją dwa rodzaje diakonatu, a mianowicie diakonat stały i przejściowy (por. kan. 1035 par. 1 KPK.), a następnie, że w historii tego Kościoła był taki okres, kiedy ten rodzaj diakonatu przestał istnieć. Jeśli chodzi o sprawę pierwszą, to należy powiedzieć, że kandydatami do diakonatu stałego mogą być nieżonaci i związani małżeństwem. Pierwsi z nich mogą być dopuszczeni do tych święceń „dopiero po ukończeniu przynajmniej dwudziestego piątego roku życia” (kan. 1036 par. 2 KPK). Żonaci natomiast „nie wcześniej, jak po ukończeniu przynajmniej trzydziestego piątego roku życia, i za zgodą żony” (tamże). Do tak zwanego diakonatu przejściowego dopuszczani są kandydaci do prezbiteratu „dopiero po ukończeniu dwudziestego trzeciego roku życia” (kan. 1031 par. 1). Jeżeli chodzi o diakonów stałych żonatych, to trzeba wprowadzić jeszcze jedno wyróżnienie związane z formą jego zaangażowania w posługę diakońską. Tak więc rozróżnia się pomiędzy diakonem pełniącym swą posługę słowa, liturgii i miłości „zawodowo” a diakonem łączącym pełnienie tej trójczłonowej posługi z wykonywaniem zawodu cywilnego. Jeśli chodzi o sprawę drugą, to faktycznie z końcem pierwszego tysiąclecia przestał istnieć w Kościele rzymskokatolickim diakonat stały, który przeobraził się w tzw. diakonat przejściowy, traktowany jako stopień na drodze do święceń prezbiteratu. Diakonat stały istniał nieprzerwanie w katolickich Kościołach wschodnich i w Kościele prawosławnym. Od czasu reformacji (XVI w.) istniał w Kościele ewangelicko-reformowanym (J. Kalwin), a od połowy XIX wieku w Kościele ewangelicko-luterańskim (J. H. Wichern). Wprowadzenie tej posługi stało się z chwilą utworzenia Międzynarodowego Centrum ds. Diakonatu Stałego z siedzibą we Fryburgu Niemieckim (do 1990 r.) okazją rozpoczęcia dialogu ekumenicznego tak w kwestii nauki o samym diakonacie jako urzędzie kościelnym, jak i współpracy w dziedzinie diakonii. Obecnie praca ta jest kontynuowana przez Internationales Diakonatszentrum zum Studium und zur Förderung des Diakonates 1 (adres: Postfach 9, D-72101 Rottenburg am Neckar; tel. 07472/ 169-440). Działaniom świeckich i księży zainteresowanych wprowadzeniem diakonatu towarzyszyło wsparcie i refleksja teologiczna teologów. Działaniom Hannesa Kramera, który jako pierwszy, wiosną 1951 roku, założył we Fryburgu pierwszy „ krąg diakonacki”, prawie od początku towarzyszył Karl Rahner (1904-1984), Herbert Vorgrimler i Yves Congar (1904-1995). Od początku lat siedemdziesiątych w teologiczną refleksję nad diakonatem włączył się Peter Hünermann. Wszyscy oni byli gorącymi zwolennikami wprowadzenia diakonatu i swoim pisarstwem przyczynili się niewątpliwie do przywrócenia diakonatu stałego w Kościele łacińskim po prawie tysiącleciu. Jedynie wybitny wiedeński pastoralista Ferdinand Klostermann (1907- -1982) był przeciwny diakonatowi stałemu. Swoje stanowisko w sposób najpełniejszy ukazał w swym pomnikowym dziele pt. Gemeinde — Kirche der Zukunft (Bd. 1-2. Freiburg-Basel-Wien 74 ). Ostrze swej krytyki zwrócił najpierw ku zbyt liturgicznemu ujęciu posługi diakońskiej przez Konstytucję o Kościele Lumen gentium w art. 29: „znaczący jest oczywisty prymat liturgii w wykazie posług — 8 na 11 punktów” i konkluduje: „Ograniczenie posługi do kultu i pomocy przy sprawowaniu Eucharystii nie wydaje się, by odpowiadało współczesnemu człowiekowi (...). W Afryce posługi diakona zostały przejęte przez świeckich. Należałoby zatem ich rolę wzmacniać niż osłabiać poprzez diakonat”. Następnie przeciwstawił się Rahnerowskiemu modelowi posługi diakona, który rozmija się z ujęciami Konstytucji. Chodzi mianowicie o rolę diakona jako integrującego religijnie, a tym samym społecznie zdezintegrowanych ludzi marginesu, diakona specjalizującego się w jakiejś dziedzinie szeroko pojętej pomocy społecznej i duszpasterskiej. W tym przypadku wzbrania się Klostermann przed klerykalizacją świeckich i reklerykalizacją świeckich posług, a nawet przed swoistą ideologizacją. Rahner bowiem uważa, że istnieje wiele posług diakońskich, które spełniają świeccy. Dlaczego zatem, pyta Rahner, nie należałoby przyjść im z pomocą poprzez charakter sakramentalny, jaki związany jest z przyjęciem sakramentalnych święceń.
Klostermann przeciwstawia się temu ujęciu, tej „ideologizacji”, jak to nazywa, i uważa, że świecki, który spełnia swą posługę na mocy delegowania, nie jest pozbawiony pomocy Ducha Świętego, który przenika i ogarnia Kościół swym działaniem: „Przyjąwszy święcenia będzie czynił to samo, co przypada każdemu chrześcijaninowi, lecz jedynie w sposób oficjalny i uznany”. Nie sposób w tej chwili uprawiać krytyki, ale nie można też nie zaznaczyć naszej opozycji wobec ujęć i sposobu myślenia Klostermanna. Wydaje się, że zbyt daleko idące podkreślenie charyzmatycznego wymiaru zadziałało na niekorzyść sakramentalnego, a więc związanego z „instytucjonalnym” wymiarem życia Kościoła. Prócz teologów, którzy swymi opiniami poprzedzali rozstrzygnięcia Soboru Watykańskiego II lub je pogłębiali, dokonując analizy soborowych dokumentów, odnowę diakonatu w Kościele wspierali również biskupi, Ojcowie Soboru, którzy wypracowali podstawowe normy, na mocy których przywrócono diakonat stały. Ze swej strony pragniemy zwrócić uwagę na opinie dwóch wybitnych osobistości ówczesnego czasu: Ignacego Ziadé, maronickiego arcybiskupa Libanu i Léona Suenensa, arcybiskupa Mecheln- -Brukseli w Belgii. Pierwszy zwrócił uwagę na sytuację krajów, w których daje się wyraźnie odczuć brak powołań kapłańskich. To właśnie tam zadanie diakona polegać będzie na „sakramentalnym reprezentowaniu hierarchii we wspólnotach kościelnych”, które pozbawione są stałej opieki prezbitera. Z kolei kard. Suenens w swym przemówieniu zwrócił uwagę na „nadprzyrodzony realizm”, który ma swe podstawy w żywej wierze w sakramentalność diakonatu i w roli tych, którzy mają udział w sakramencie święceń i roli tego sakramentu w życiu Kościoła. Opierając się na świadectwie Nowego Testamentu i Ojców Apostolskich stwierdza, że zadaniem diakona jest bezpośrednie wsparcie biskupa, które wyraża się troską o biednych i o porządek w gminie, a także przygotowanie miejscowego Kościoła na „łamanie chleba” (Dz 2,42; 4,32-35; Hbr 13,16) tak pod względem „wspólnotowym” (przede wszystkim przez braterską miłość), jak i „liturgicznym”, by w ten sposób mogła być tworzona rzeczywista wspólnota chrześcijańska.
Na stwierdzenie, że przecież posługi te można przydzielić świeckim, Suenens odpowiada, że nie chodzi o to, by posługi konieczne dla życia Kościoła przekazywać „w jakikolwiek sposób jakimkolwiek wiernym, traktując je powierzchownie”. Nie wystarczają bowiem, podkreśla Kardynał, te dary i łaski, którymi obdarowani są dobrzy świeccy, na mocy sakramentów chrztu i bierzmowania (...). Istnieją bowiem inne dary, które związane są z efektywnym wypełnianiem posługi we wspólnocie”. Przemówienia tych dwóch znaczących postaci Soboru Watykańskiego II wprowadziły nas w jego atmosferę. Jak wiemy, zagadnienie diakonatu musiało być rozpatrywane przez Sobór, bo takie było życzenie Kościoła, i Vaticanum II zdało egzamin swej dojrzałości w całej pełni. Pozwalam sobie na tego rodzaju opinię nie dlatego, że wprowadzenie diakonatu stałego jest mi bliskie, ale dlatego, że wypowiadam się jako teolog, który wnikliwie analizuje po dziś dzień dzieło Soboru. Postawienie bowiem problemu diakonatu stałego i wprowadzenie tej posługi po tysiącu lat w życie Kościoła stało się możliwe tylko dlatego, że Sobór miał odwagę postawić pytanie o Kościół, o jego rozumienie (od strony doktryny), jak i o sposób budowania Kościoła w świecie współczesnym (od strony pastoralnej). To, co się dokonało w czasie Soboru, na dobrą sprawę jeszcze nie zostało do końca uświadomione i zrealizowane. Kościół bowiem odnalazł siebie w postaci sługi i pragnie, by każdy, kto nań patrzy, mógł odnaleźć na jego obliczu niezatarty wizerunek Chrystusa Sługi. Obecnie w świecie, w trzydzieści lat od zakończenia Soboru Watykańskiego II, swą posługę pełni w 111 krajach 20948 stałych diakonów, w tym 456 ze wspólnot zakonnych i bractw. Najwięcej, bo 14526 diakonów pełni swą posługę w 33 krajach obu Ameryk, z tego w Argentynie — 272, Brazylii — 760, Chile — 282, Kanadzie — 740, Meksyku 277 i w USA 11175. W Afryce 307 diakonów pełni swą służbę w 23 krajach: w Republice Południowej Afryki — 184, Namibii — 37 i Kamerunie — 22. W Australii i Oceanii 126 diakonów realizuje swą posługę w 11 krajach: na Wyspach Karolińskich i Wyspach Marshalla — 43, w Australii — 42 i Polinezji Francuskiej — 12. W Azji posługę diakona stałego spełnia 105 diakonów w 16 krajach, z tego najwięcej w Indiach — 28, Indonezji — 16 i Turcji — 15. W Europie 5 884 diakonów realizuje swe powołanie w 28 krajach: w Austrii — 300, Czechach — 100, we Francji — 1001, w Hiszpanii — 154, Holandii — 202, Niemczech — 1800, Szwajcarii — 66, w Wielkiej Brytanii — 360 i we Włoszech — 1300. Rozstrzygnięcia soborowe i prawnokanoniczne nie zlikwidowały jednak problemu tzw. identyfikacji diakonów stałych z pełnioną przez nich posługą, z obecnie istniejącym modelem diakonatu stałego. Nie jest wykluczone, że ma to swe źródło w zapoznaniu charyzmatu diakońskiego. Wydaje się, że niezwykle dobitnie naukę o charyzmacie diakona, a w tym diakona stałego, ujął ks. Alberto Altana, czołowa postać odnowy diakonatu stałego we Włoszech, który mówi o „charyzmacie diakona w kontekście Kościoła służebnego, misyjnego i ubogiego” 2.
Charyzmat diakona w kontekście Kościoła służebnego „służy animowaniu diakonii; jest on [diakon stały — uwaga moja: M.M.] powołany do tego, by być wyrazem i nośnikiem tej odnowy. To zadanie wypełnia diakon szczególnie przez troskę o budowę Kościoła służebnego, Kościoła naśladującego Chrystusa, który służy, Kościoła, w którym wszystkie charyzmaty Ducha Świętego realizują się w służbie, we współodpowiedzialnym zaangażowaniu dla zbawienia każdego człowieka”.
Charyzmat diakona w kontekście Kościoła misyjnego polega na uzmysłowieniu sobie przez Kościół, że „jest powołany do tego, by był sługą sam dla siebie” oraz po to, „by być sługą świata, czyli narzędziem zbawienia każdego człowieka (...). Diakon, znak Chrystusa Sługi, który oddaje swe życie dla zbawienia wszystkich, jest wezwany do budowania Kościoła nie ograniczającego swej działalności do postawy wyczekiwania, lecz zdecydowanie otwierającego się na poszukiwanie człowieka”.
Charyzmat diakona w kontekście Kościoła ubogiego wskazuje wyraźnie na to, że „służba ściśle związana jest z ubóstwem i że jest ona niezbędna wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z jeszcze większą biedą człowieka; charyzmat diakona podporządkowany jest dążeniu do służebnego i ubogiego Kościoła opowiadajacego się za najbiedniejszymi (...). Opowiedzenie się za ubogimi nie może być oceniane jako ograniczenie lub rozdzielenie; wprost przeciwnie — jako źródło łaski dla wszystkich, które pobudza czy to poszczególne osoby, czy wspólnoty do nawrócenia i odnowy”.

Marek Marczewski

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list