Dziś 17 grudnia 2017   Witam Cię bardzo serdecznie Gościu miły
 
 Menu:
 Strona Główna
 
 Wiersze, proza, inne
 Ważne dokumenty, teksty
 Ministrant
 Nasze artykuły o Diakonacie
 Diakon Stały
 Modlitwy
 Odeszli do Pana

Od 3 grudnia 2005 jesteś
gościem.
Aktualnie: 2


Zagłosuj na stronę :)
Pamiętaj nazwę i głosuj na: "SERWIS KEFAS"


     ..:: Serwis Kefas wita serdecznie ::..

 "A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec." (J 12,26)

Nasze spotkanie tutaj to nasza nadzieja na lepsze jutro, to wiara że będzie lepiej i bezpieczniej, to w końcu miłość, która była, jest i będzie. 
Życzę Wam możliwości odczucia tej wyjątkowej obecności Boga pośród nas, ludzi.

 

Szczęść Boże!

Administrator

 

 

Pamiętajmy, że bez Boga jesteśmy jak ścięty kwiat, nie mający szans na odrodzenie...

     ..:: Modlitwa internauty ::..

Wszechmogący Boże, który stworzyłeś nas na Swój obraz i podobieństwo oraz nakazałeś poszukiwać dobra, prawdy i piękna, proszę Cię przez wstawiennictwo św. Izydora, abym kierował się do tych witryn internetowych, które są zgodne z Twoją wolą, a napotkanych internautów traktował z miłością i cierpliwością. Amen

Święty Izydorze: wspomagaj mnie.


     ..:: Szukaj w serwisie ::..
 
Twoja wyszukiwarka


     ..:: Patron dnia ::..
Coś o sobie

Jako dziecko działałem w kółku małych form teatralnych, śpiewałem w zespołach muzycznych, byłem ministrantem i młodzieżowym lektorem i kantorem. Chodziłem na pielgrzymki do Częstochowy, uczestniczyłem aktywnie w zespole, który śpiewał na mszach młodzieżowych... Potem poszedłem do pracy, pracowałem ciężko w Hucie jako fizyczny.

Ożeniłem i jakoś się to stało, że to akurat w dzisiejsze Walentynki, chociaż wtedy nie było tego święta. Aby utrzymać rodzinę zacząłem pracować na kopalni jako ratownik górniczy, ale wytrzymałem tylko albo aż 9 lat. Z chwilą przemian społecznych zmieniłem pracę i przez 3 lata byłem akwizytorem, jeżdżąc po całym kraju, zyskując kontakty i doświadczenie tak potem bardzo potrzebne... Następnie zacząłem jako dziennikarz pracę w mediach telewizyjnych, pokonując kolejne szczeble awansu zawodowego, parając się reklamą. Na początku była to pierwsza prywatna telewizja w Katowicach, gdzie prowadziłem programy o budownictwie i ekologii. Następnie awansowałem na kolejne stanowiska pnąc się po szczeblach zawodowej kariery. Niezależnie od pełnionych funkcji zajmowałem się również inwestycją budowy i rozbudowy działu reklamy w sensie dosłownym i merytorycznym. Po pewnym czasie otrzymałem propozycję zatrudnienia jako Szef Biura Sprzedaży Regionalnej. Po pewnym czasie, w wyniku dobrych osiągnięć w pracy, zostałem p.o. Szefa Biura – oddziału z perspektywą dalszego awansu i rozwoju i na pewno stałoby się to, gdyby nie wypadek.

Awanse w poszczególnych zakładach pracy były przyznawane nie na podstawie wykształcenia, lecz umiejętności. Przypadek sprawił, że stało się tak, jak to trwa do dzisiaj... Wypadek spowodował, że zacząłem patrzeć na życie z innej perspektywy. Nic nie wskazywało na to, że coś w moim życiu może się zmienić, a jednak człowiek nie może niczego być pewien .

Tak naprawdę jak to się stało, mogę się tylko domyślać.... W pewnym momencie zauważyłem dwa światła sunące powoli (tak mi się wydawało) w moim kierunku, radio przestało grać, zaległa cisza, błoga cisza.

Pamiętam, że było mi nawet dobrze, te dwa światła, które widziałem, zlały się w jedno, które rozbłysło w kolorową łąkę przepięknych kwiatów – istotnie, tak mógł wyglądać rajski ogród, było pięknie, bezwietrznie, a mimo to te kolorowe łąki dziwnie powiewały.

Z łąk i kwiatów unosił się złoto-słoneczny pył sunący wprost do słońca, tworząc razem ze słońcem jakby tunel lub przejście do czegoś, co było czymś jeszcze lepszym i wspanialszym i mimo, iż nie widziałem tego następnego bytu, to podświadomie wiedziałem, że istnieje.
Ciepło, którego tam zaznałem, nie było ciepłem zewnętrznym, ale ciepłem, które rozgrzewało wewnętrznie. W pewnym momencie sunąc do wspomnianego światła napotkałem przeszkodę, tak jakbym uderzył w ścianę będąc wewnątrz balonu, i w tym momencie wszystko zgasło, nastąpiła całkowita czerń, odruchowo bojąc się ciemności próbowałem otworzyć oczy, a w głowie kołatała się myśl: oddychaj, bo musisz żyć.... Te zdarzenia sprawiły, że dobitnie ponownie poczułem bliskość Boga.

Z chwilą zejścia z wózka inwalidzkiego zacząłem się przymierzać do powrotu do lektorowania i służby kościelnej...dodać tu muszę, iż ponieważ część czasu spędzam na wsi to i tam jestem lektorem. Zacząłem coraz poważniej myśleć o posługach Liturgicznych, ale 4 lata temu było to tylko w sferze marzeń. Dopiero w tym roku mogę poważniej wrócić do tych spraw, wobec zdrowia, które zaczyna się stabilizować. W rocznicę śmierci Naszego nieodżałowanego Papieża Jana Pawła II Wielkiego, 2 kwietnia 2006 roku, odbyło się nadanie przez Arcybiskupa Damiana Zimonia uprawnień Nadzwyczajnego Szafarza Komunii Świętej prawie 90 mężczyznom, w tej grupie byłem i ja. Po konferencji Episkopatu Polski, gdzie przywrócono Diakonat Stały, ze zdwojoną energią zacząłem się interesować tym zagadnieniem i poszukiwaniem mojego powołania, zainteresowania przerodziły się w chęć poznania tych zagadnień głębiej. Myślę, że powolutku dochodzę do przekonania że to jest moja dalsza droga... W moim życiu trzy sprawy mocno mnie utrzymywały na powierzchni: Miłość do Boga i rodziny, Wiara i moja poezja. 

To tyle o sobie, zwanym Kefasem_Piotrem.  

 

  

  Święci co dnia
 Teksty różne
 Rok kościelny 100 lat temu
 Ofiara Mszy Świętej 100 lat temu
 Filologia Biblii
 Ważne i dobre strony
 Teksty na niedzielę
  Kontakt
   Napisz list